piątek, 4 stycznia 2013

[560] http://lzy-niewiernego.blogspot.com/

Adres bloga: Łzy Niewiernego
Autor: Deneve
Oceniająca: Resteriel


1.           Pierwsze wrażenie:
Po ocenieniu filmowej twórczości Agnieszki przychodzi mi zmierzyć się z kolejnym opowiadaniem. Ha! I to nie byle jakim! Jak to się dzieje, że blogi, które ustawiane są w mojej kolejce ostatnimi czasy to naprawdę warte sprawdzenia produkcje? Czuję, że Łzy Niewiernego nie są wyjątkiem. Mówią, by nie oceniać książki po okładce, w tym wypadku jednak pierwsze, co rzuca się w oczy, to wspaniała szata graficzna bloga. Estetyczna, i chociaż długo wczytuje się w mojej przeglądarce, to warto czekać.

Adres jest polski, dwuczłonowy. Nie wiem, jak ma się do treści, wszak historia jest dopiero rozwijana, a ja odwiedzam bloga, gdy są na nim zaledwie cztery rozdziały. Śmiało założę się jednak, że, biorąc pod uwagę niesamowitą precyzję, z jaką tworzone jest to dzieło, tytuł ma znaczenie i odnajdzie się je w fabule prędzej czy później.

Napis widniejący na belce jest trafiony. Już czytając pierwszy rozdział, domyślam się, że słowa te to zapewne jedna z myśli Averyn. To, jak zostaje potraktowana pozostawia wiele do życzenia, rodziny się nie wybiera, ale tej bohaterce nikt nie zapewnił prostej drogi na starcie. Chęć przeżycia i wolę walki musi mieć dziewczyna silną. To jest to, co powinno się już od pierwszych zdań pierwszego rozdziału w niej podziwiać. Lepszej belki ustawić nie mogłaś.

Dobry adres i belka to podstawa, by ktoś łyknął przynętę, wszedł i zaczął czytać… następnym punktem, na który zwraca się uwagę jeszcze przed rozpoczęciem przygody z tekstem jest grafika.
9/10


2. Grafika:
Czuję, że ten punkt będzie króciutki. Wszystko na Twoim blogu jest dopasowane. Nie posiadasz nagłówka, ale kobieta widniejąca w tle moim zdaniem bezprecedensowo zastępuje kiczowaty, kwadratowy obrazek umieszczony na samej górze bloga, często przeceniany przez szabloniarnie.
Tło masz cudowne. Ramka z tekstem właściwym ma odpowiednio dopasowaną barwę, czcionka tam nie zlewa się z tłem, ma odpowiednią wielkość.

Dodatkowym plusem są obrazki Averyn i Varrena. Mam nadzieję, że kiedyś uda Ci się stworzyć również rysunki pozostałych bohaterów.

Jedynym minusem, jaki dostrzegam, to fakt, że kolumna, w której znajdują się dodatki takie jak w skrócie czy informacje posiada tekst, jakiego nie widać. Czarny kolor wtapia się w tło, trzeba wytężyć wzrok, aby doczytać wszystko dokładnie. Przypilnuj też, by w tych ramkach pojedyncze literki takie jak z czy w nie zostawały na samym końcu. To nieprofesjonalny błąd układania tekstu w kolumnach.
13/15


3. Treść:
Nie musisz robić tak częstych wcięć akapitowych, czytając pierwszy rozdział, zauważyłam, że wciąż jestem w tej samej scenie z bohaterką. Mdleje, wymiotuje, przewraca się, próbuje wstać, ale nie potrafi. Wcięcie akapitowe rób, gdy zmienisz sytuację, cofasz się do czegoś albo będziesz narratorem zupełnie innej sceny opisywanej z punktu widzenia innego zupełnie bohatera. Skoro wciąż jesteś w tym samym momencie, nie oddzielaj tego. To niepotrzebne.

Świetnym zabiegiem jest, że skaczesz od jednego bohatera do drugiego, tekst, mimo swojej długości (a uwierz mi, że trudno mnie zmusić do oceniania czegoś bardzo długiego) wydaje się w oczach mknąć szybko, łyka się go z otwartą z podziwu buzią. Przyjemnie. Z dreszczykiem.

Piszesz, że rozdziały muszą dojrzewać, dlatego pojawiają się w odległych od siebie odstępach czasowych. Jestem tego zwolenniczką. Nie mam na tyle czasu, by śledzić losy bohaterów z dnia na dzień, zasypywana natłokiem swoich spraw. Natomiast Ty, jako autor, dopracowujesz tekst. Dajesz sobie czas, by wrócić do niego, napisać. Następnego dnia przeczytać, poprawić błędy. Nie robisz nic na gwałt. Dlatego też nie widać w Twoich rozdziałach pominiętych przecinków, powtórzeń... tekst jest płynny, a ja mam wrażenie, że czytam dobrą, idącą w ciekawym kierunku, książkę.

Musiałaś grać w wiele gier RPG, przerobić od deski do deski wiele książek fantasy, by napisać taki tekst. Historia... zarys fabularny, bohaterowie - ich zachowanie, ich imiona czy przedmioty, jakimi się otaczają. Nazwa samego klejnotu. Wszystko brzmi profesjonalnie, wymyślone jest niezwykle drobiazgowo, przy okazji wszystko łączy się ze sobą, jest trafione. Za oceanem mógłby być to ciekawy motyw na właśnie film czy grę takiego gatunku. Wpasowujesz się w stworzone przez siebie tło, ludzie mówią dopasowanymi do sytuacji dialogami, są wojownicy, magowie, medycy... wszystko brzmi pięknie, ale trzeba włożyć wiele wysiłku, by utrzymać taki tekst do samego końca. By za szybko nie odkryć wszystkich kart, nie przedstawić wszystkich bohaterów. Takiego opowiadania nie można pisać spontanicznie, po prostu usiąść i wymyślać na bieżąco. Trzeba mieć je w głowie i panować nad nim. Tekst jest trudny. Nie powiem, że ma potencjał. Że jest niedoszlifowanym bursztynem. Ty już go wyszlifowałaś, teraz musisz dbać, by prowadzić go dalej i przy okazji pokazać go komuś więcej. Moim zdaniem, ma on predyspozycje do bycia bestsellerem.

Nie mam pojęcia, co to jest półtorak. Domyślam się, że broń, ale pomyśl, że nie każdy Twój czytelnik będzie się znał na wszystkim, na czym znasz się Ty. Dlatego stwórz podstronę ze słowniczkiem lub stawiaj gwiazdkę przy dziwnych rzeczach - strojach, broniach... niżej, pod rozdziałem tłumacz niezrozumiałe, dodaj może odnośnik do zdjęcia. Półtorak to, jak odnalazłam na Google, także miód, moneta, popularne nazwisko...

Polubiłam Kairna. Na tyle, że żałuję, iż nie stworzyłaś jego portretu. Świetnie namalowałaś Varrena i Averyn, może pomyśl nad kolejnymi obrazkami? Wiadomo, że wyobraźnia powinna nam - czytelnikom - działać na najwyższych obrotach. Ale obrazki takie to udowodnienie znów, jak bardzo wszechstronną autorką jesteś. I Kairn... chyba zostanie moim ulubionym bohaterem, już teraz, po pierwszym rozdziale. Nie dość, że wytrzymał trening Varrena, a teraz mu podlega, to jeszcze pomaga nowej, która w ogóle mnie powinna go interesować. Swoją drogą, ta nutka tajemnicy, którą owiana jest Averyn... żeby się tylko nie okazało, że to siostra Varrena. To byłoby wtedy bardzo oklepane uwieńczenie tej historii. Zbyt wiele tak zbudowanych opowieści właśnie w ten sposób się kończyło.

Masz bogate słownictwo. Opisy ubarwiasz, pokazując fortunę krajobrazów, stroje bohaterów
i ich styl bycia. Gesty, mimika twarzy. Dopracowujesz wszystko, od największego budynku aż po najdelikatniejsze mrugnięcie Averyn.

Drugi rozdział jest jeszcze lepszy od pierwszego. Nie ma momentu nudy, nawet, gdy bohaterka patrzy w okno w czasie odpoczynku, dajesz chwilę wytchnienia czytelnikom, ale wciąż nie przerywasz akcji, bo w innym miejscu, inny bohater daje o sobie znać.

Trening… opisałaś go fantastycznie! Zbyt ciężkie miecze, sztylety… reakcja Varrena. I oczywiście to, co uwielbiam w tym facecie najbardziej – dialogi! Ma mistrzowskie riposty, świetnie do niego pasują. Ta postać jest tak charakterystyczna, tak świetnie opisana. Jest też bardzo skrajna – albo się ją uwielbia, albo nienawidzi z całego serca. Ja ją podziwiam, ale nie chciałabym mieć takiego mistrza. Oczami wyobraźni potrafię zobaczyć wyglądy bohaterów, ich zachowania. Akcja pędzi do przodu bardzo szybko, w pewnym momencie zaczęłam żałować, że tak wolno czytam.  Zaskoczyły mnie Twoje pierwszorzędne opisy… wszystkiego. Od walk po pomieszczenia, krajobrazy. Wszystko jest tak realistyczne, jak gdybyś przeżyła coś podobnego i tylko przelała doświadczenia na papier. A przecież to raczej niemożliwe. Trudno jest w takim gatunku literackim wywołać u czytelnika podobne wrażenia. Tobie udało się to pierwszorzędnie. I jak tu dostrzegać te słabe strony? Są w ogóle jakieś?

Nie chcę spoilerować, dlatego powiem tylko, że w rozdziale trzecim rozwój wydarzeń zbił mnie z nóg. Był szybki, a jedna ze scen sprawiła, że miałam ochotę połknąć całego laptopa, by od razu znać jej zakończenie. Magiczna sprawa z tym „śmiertelnie przypadkowym” zrobieniem krzywdy Derenowi. Pamiętam, że mocno trzymałam wtedy za Averyn kciuki.

Z rozdziału na rozdział coraz więcej wulgaryzmów się pojawia, ale wyobrażam sobie siebie w Akademii, sama pewnie rzucałabym przekleństwami na prawo i lewo, byleby jakoś odreagować wszystko, co tam się dzieje. Averyn zmienia się z rozdziału na rozdział. Mimo że w piątce wciąż czuje obawę przed Varrenem chociażby w czasie treningu, gdy rzuciła mu kamulcem prosto w czerep. Ale coraz lepiej dostosowuje się do nowego miejsca, zaczyna zachowywać się jak na prawdziwego En’ro przystało. A to dopiero początek jej drogi, mam nadzieję – jak najdłuższej.

Nawet tytuły rozdziałów są wspaniałe, to tylko pojedyncze słowa, ale nie mówią nam nic. Nie zdradzają sobą fabuły, intrygują jedynie i przyciągają czytelników.

Jedyne, co może mnie troszkę irytować to fakt, że swoje wprowadzenia przed każdym rozdziałem umieszczasz na początku, zaraz potem stawiasz jakiś es-flores i od razu umieszczasz tekst właściwy. Zrób między tym jakiś większy odstęp, będzie po prostu wygodniej.

Praktycznie nie dostrzegam żadnych powtórzeń, widać, że czytasz wiele książek, masz niesamowity styl i reprezentujesz wysoki poziom. Znalazłam tu wszystko, czego potrzeba, by pisać. Nie tylko talent i bogactwo językowe. Przede wszystkim dojrzałość. Estetykę tekstu. Pomysł na fabułę i przedstawienie jej. Świetna organizacja, czyli jaki wątek urwać, a jaki rozpocząć, aby zaintrygować czytelnika i sprawić, by wrócił przeczytać rozdział kolejny, kipiąc z niecierpliwości i łaknienia następnej dawki tekstu. Znalazłam sceny mrożące krew w żyłach, tajemnicę, pot i łzy. W czasie czytania współczułam, złościłam się na Czarnego Asa, niedowierzałam, jak łatwo można wyobrazić sobie tak dobrze opisany świat stworzony, jakby nie było, przez amatora literackiego. Potrafisz łączyć emocje, wiesz, kiedy czytelnik powinien zapłakać, a kiedy się zaśmiać. Kiedy wsadzić w usta bohatera odrobinę sarkazmu, kiedy go zezłościć, jak sprawić, by krzyknął i zrobił to realistycznie, a nie sztucznie czy przesadnie.
Masz talent i wykorzystujesz go w najlepszy sposób. Publikujesz. Zastanów się, czy nie możesz zrobić więcej... może to komuś wyślij?

Największym chyba uwieńczeniem tej oceny jest fakt, że przy czytaniu wpadł mi do głowy pomysł stworzenia na swojej stronie autorskiej podstrony o ocenionych opowiadaniach, które zaczynam czytać od deski do deski – trafisz tam jako pierwsza, a link do podstrony znajdziesz tutaj - KLIK. … bo ja muszę wiedzieć, co jest w tym pudle!
28/30


4. Poprawność:
Trudno znaleźć jakikolwiek błąd, skoro rozdziały sprawdzają Ci czytelnicy. Świetnie, że pozwalasz im na coś takiego, dzięki temu ja mam mniej roboty i mogę cieszyć się tekstem bez szukania na siłę literówek.

Rozdział 1
„Biały płaszcz łopotał na wietrze, gdy przechodził przez wybrukowany dziedziniec, na którym odbywały się wszelkie apele.” – brzmi, jak gdyby ten płaszcz łopotał, a potem przechodził przez dziedziniec. Dodaj odpowiedni podmiot w odpowiednie miejsce.

„Przez kilka chwil nie wiedziała, czy nadal śni, czy może obudziła się, ale nadal nie może otworzyć oczu.” – nie musisz tego traktować jako błędu, wszak powtórzenia dobrze użyte dodają treści uroku. Możesz jednak, by inne ocenialnie już nie miały powodu do przyczepienia się, zamienić nadal na wciąż.

W rozdziale 2, 3, 4 i 5 nie znalazłam żadnych błędów.

W podstronie o bohaterach możesz usunąć pozostawione na końcu linijki w. Będzie estetyczniej.
14/15


5. Ramki:
- Dairen – strona główna;
- Rekruci – podstrona o bohaterach;
- Zapiski – spis treści – odśwież, nie ma tam odnośnika do najnowszego rozdziału;
- W drodze – linki;
- Śmietnik – spamownik;
- Zapytaj – linki do Wywiadera i Twittera;

Na stronie można znaleźć również konkretną informację o Tobie wraz z możliwością kontaktu przez podany przez Ciebie numer GG, także uprzedzenie o występujących wulgaryzmach.

Nie brakuje mi tu niczego, żadnego nadmiaru też nie dostrzegłam.
10/10


6. Bohaterowie:
Bardzo dużo o dialogach, opisach wyglądu bohaterów napisałam już w podpunkcie o treści. Postacie są naprawdę różnorodne, w Akademii, już nie wspominając o Czarnym Asie czy Averyn, możemy spotkać się z zawistnymi lesbijkami, wiecznymi frajerami odwalającymi najnudniejszą robotę czy z szefem wszystkich szefów o kościstych dłoniach. Każdy z nich ma swój urok, swoje wady i zalety. Nie przedstawiasz ich od razu jako złych czy dobrych, czytelnicy sami mają prawo o tym zadecydować. Każdy z bohaterów ma swoją przeszłość, swoją mroczną tajemnicę ukrytą na dnie serca. Mimo trudnych na początku do przyswojenia imion, trudno ich ze sobą pomylić. Świetnie, że wymyśliłaś pozycje w Akademii, którym odpowiadają odpowiednie stroje. Wszystko masz pozapinane na ostatni guzik.
5/5


6. Komentarze:
Nawet spam w spamowniku skrupulatnie usuwasz, toteż nie mam się do czego przyczepić. Z czytelnikami dyskutujesz w komentarzach, dbasz o nich i pilnujesz, by rozmów nie przerywały żadne reklamy ocenialni czy szabloniarni.
5/5


8. Punkty dodatkowe:
Cztery. Za opowiadanie na wagę złota.

Podsumowanie całkowite:
Zdobyłeś 88/90pkt.
Ocena: celujący





4 komentarze:

  1. Bardzo dziękuję za ocenę!

    Błędy oczywiście poprawię, ale... :(
    http://www.sjp.pl/owy
    Słowo nie występuje w słowniku. Własnie poprawną formą jest ów ;)

    Właśnie myślałam nad dodaniem jaśniejszego tła pod ramki z informacjami itp. ale ostatnio jestem zbyt zabiegana,żeby do tego podejść (ale weekend mamy, wszystko możliwe!).

    Większe odstępy też nie będą problemem, jeszcze jutro się tym zajmę.

    Te nieestetyczne końcówki pozostają w takich miejscach ze względu na justowanie blogspota :P ale spróbuję coś na to poradzić.

    Jasne, mam zamiar narysować nawet wszystkich bohaterów, o ile będę miała na to czas, bo zwykle te rysunki nie podobają mi się tak długo, że męczę je cały dzień, zanim osiągnę w miarę zadowalający efekt ;) Ale cieszę się, że się podobają, bo na innej ocenialni dowiedziałam się już, że w opowiadaniu czegoś takiego być nie powinno. (zdradzę, że obecnie męczę twarz Kairna, ale ciągle wychodzi "nie taki" jak powinien...)

    Trudne imiona? Oj... Zawsze wydawało mi się, że tylko Eremtair będzie sprawiał kłopoty, ale to raczej z racji jego pochodzenia... TFU! O jego pochodzeniu będzie później!

    Właściwie ta fabuła żyje w mojej głowie od kilku lat. Wcześniej próbowałam przelać ją "na papier" ale pisałam tak miernie, że przykro było na to patrzeć. Dopiero teraz czuję się na siłach, żeby opisać tę historię (a i tak często mam wrażenie, że coś jest nie tak, jak powinno). To takie moje drugie życie, które toczy się gdzieś tam w mojej głowie, kiedy siedzę w autobusie i nie mam co ze sobą zrobić :P

    Muszę Ci powiedzieć, że po ocenie mortha bardzo bałam się tego, co może mnie spotkać w kolejce kolejnego stażysty, ale jestem bardzo pozytywnie zaskoczona.

    Jeszcze raz dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację z tym nieszczęsnym "owym", pomyliło mi się z racji samej możliwości odmiany tego słowa, kiedyś właśnie w pisanej przeze mnie ocenie napisałam "ów" i zostałam zbluzgana za nieodmienienie na "owy", szczerze mówiąc nawet nie sprawdzałam, jak jest poprawnie. Cieszę się, że zostałam nakierowana na właściwą ścieżkę. Już to poprawiam w ocenie ;)

    Cieszę się również, że więcej błędów nie znalazłaś i ocena spełniła Twoje oczekiwania. Widzę, że o ocenie mortha wciąż głośno. Nie mieszałam się do tej sprawy i wciąż mieszać się nie będę :)
    Pozdrawiam cieplutko, jeżeli możesz, informuj mnie o nowościach na moim blogu, będę często wracać do Akademii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma problemu, będę informować! A ankietę wypełnię jutro (znaczy dziś, ale później), jeśli to nie problem :)

      Usuń
  3. Ocena jest świetna. Ciężko pisać coś o blogach po prostu genialnych. Widać, że znasz się na rzeczy.

    Mam tylko jedno "ale". Skąd pomysł, że nie każdy akapit zaczyna się od wcięcia akapitowego? Dla pewności wzięłam nawet książkę, która mylić się nie może, bo jest to "Ogniem i mieczem" wydawnictwa "Świat Książki". Tam wcięcia są w każdym akapicie. To dodaje tekstowi estetyki.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń