sobota, 14 czerwca 2014

[669] http://symptoms-hunhan.blogspot.com/


Adres bloga: Symptoms Hunhan
Autorka: Harino
Oceniająca: Dafne

1. Pierwsze wrażenie

Objawy hunhan? Czym jest to zagadkowe hunhan? Nie mam zielonego pojęcia, o co chodzi w Twoim adresie i niezmiernie mnie to irytuje, a jednocześnie ciekawi. Spotkam się z opowiadaniem, więc pewnie wszystko wyjdzie w praniu i ładnie się wyjaśni. Do tego czasu nie pozostaje mi nic innego, jak tylko się zastanawiać.
Napis na belce tylko dołożył mi tematów do refleksji. Znów pojawiają się te tajemnicze symptomy. Czyżby miały jakieś głębsze znaczenie, a nie tylko to powszechnie znane i przychodzące do głowy jako pierwsze? Coś musi w tym być - coś, czego na razie nie potrafię odgadnąć.
Szata graficzna dość prosta i miła dla oka. Jestem nastawiona pozytywnie i mocno zaciekawiona, mimo że nadmiar zagadek bywa irytujący.

8/10


2. Grafika

Nagłówek to zlepek dwóch zdjęć ułożonych, co ciekawe, w pionie. Znajdujące się po prawo karty ramki z nim szablon o prostym, a mimo to rzadko spotykanym układzie. Chociaż niektórzy mogliby marudzić na minimalizm, zdjęcia mają w sobie coś niezwykle klimatycznego, co nadaje całemu wystrojowi interesujący nastrój. 
Kolorystyka, a także wykorzystane fotografie, przywodzą na myśl staromodne wystroje. Nie wiem, dlaczego, ale ta tekstura użyta jako tło oraz wybrane przez Ciebie barwy wywołują we mnie takie właśnie skojarzenia, jednocześnie pokrywając się nieco z klasyką i ekstrawagancją. 
Muszę przyznać, że szablon jeszcze bardziej podsyca moją ciekawość co do treści i tematyki opowiadania. Jest również przyjemny dla oka. Spełnia wszystkie role, jakie powinien spełniać, no i... po prostu mi się podoba.

9/10 


3. Treść

Mam nadzieję, że dam radę tak jak zazwyczaj ocenić wszystko.

Prolog
Jak na razie niemalże nic się nie wyjaśniło. Bardzo krótki wstęp, niezdradzający prawie żadnych szczegółów co do treści bloga. Zaciekawił mnie, choć nie mogę powiedzieć, bym została powalona na kolana. Tak czy owak, swoje role tenże prolog spełnił, a mi pozostaje jedynie czekać na rozwój wydarzeń. Nietypowy początek może zwiastować nietypowe rozwinięcie. Oby.

Rozdział pierwszy
Wreszcie wiem coś więcej o fabule opowiadania. Przyznam, że dość mocno mnie zaskoczyłaś. Nie spodziewałam się opowiadania o zabarwieniu since-fiction. To już kolejne w tym stylu, które trafiło do mojej kolejki i jestem z tego powodu zaskoczona (wszak nigdzie nie wspominałam, że lubię ten gatunek). Pomysły blogerów potrafią mnie jednak zaskakiwać, więc póki nie ma tutaj strzelających z karabinu kosmitów, nie czuję się wcale zniechęcona. Koncepcja bardzo dobra, zobaczymy, jak rozwiniesz ten pomysł.
Jedyne, co mnie nieco zbiło z tropu, to poznani w tym rozdziale bohaterowie. Trudno mi zapamiętać ich nazwiska i skojarzyć je z danymi osobami. Wolałabym, byś przedstawiała ich bardziej stopniowo.

Rozdział drugi
Niezłe ziółko z tego Luhana. Kiedy Sehun z nim rozmawiał, postrzegałam go bardziej jako nieporadnego, a tu proszę. Zdziwiło mnie złapanie chłopaka. Nie spodziewałam się tego. Zakończyłaś rozdział w dobrym momencie, budujesz w ten sposób pewnego rodzaju napięcie, jednocześnie nie wypadając kiczowato.
Cieszę się również, że wtrąciłaś w to wszystko nieco opowieści o Luhanie. Miło poczytać o miłości, zawsze robi się człowiekowi jakoś tak przyjemniej. To taka przyziemna sprawa, bo cała reszta jest dla mnie nadal trochę zagmatwana (mam nadzieję, że wkrótce się w tym połapię).
Jeszcze takie pytanie - zapisujesz to imię jako Luhan, ale w pewnym momencie użyłaś innego zapisu (Lu Han). Jaki jest w końcu poprawny, jakie prawidła tym rządzą?

Rozdział trzeci
Z tym się zgodzę - ten rozdział faktycznie jest zagmatwany. Nie tylko przez akcję, ale głównie przez nadmiar bohaterów. Wszyscy wydają się siebie bardzo dobrze znać, a tymczasem ja nie mogę zapamiętać, kto jest kim i dlaczego. Nie wiem, czy to wskutek niemożności zapamiętania tylu imion, czy czegoś innego, ale fakt jest faktem.
Spodobało mi się natomiast to, jak kreujesz Luhana. Jego dialogi z innymi są interesujące i miejscami nawet zabawne. Czuję, że polubię tę postać.

Rozdział czwarty
Podoba mi się, że nie boisz się wyzwań. Opisałaś drugą stronę charakteru Luhana, ukazałaś jego ukryte oblicze. To faktycznie zdarza się w realnym życiu - że ktoś, kto normalnie jest oziębły, nagle otwiera się przed kimś i wyjawia swoją uczuciowość, nawet jeśli niedługo potem miałby zachowywać się znów tak samo. Dobrze to uchwyciłaś, uniknęłaś też aż tak denerwującego i mocnego patosu.
Jednocześnie odkryłaś też kolejną cząstkę prawdy o przeszłości bohatera, co też jest dobrym zabiegiem. Czasem lepiej poznać kogoś poprzez takie właśnie sytuacje niźli na drodze czysto opisowej.

Rozdział piąty
Najbardziej w tym rozdziale podobała mi się retrospekcja (odbiegała tematyką i stylem od tej "normalnej", miło było coś takiego przeczytać) i zakończenie. Zagadkowe, intrygujące, ciekawe.
Jedna uwaga albo też pytanie, bo chyba nie nadążam za Twoim tokiem myślenia.
"Innych nadal nie było i głównie dlatego Sehun w nie nie wierzył.
Na przykład nigdy nie zasmakował prawdziwej miłości, szczęścia i owszem, wiedział, że gdzieś tam są. Ale niekoniecznie dla niego."
- Czyli wierzył w nie, ale nie miał nadziei na ich odczucie na własnej skórze, tak? To trochę "po chińsku" sformułowane. 

 Rozdział szósty
Podobał mi się ten rozdział, nawet bardzo. Był obfity w ciekawe wydarzenia i akcję. Szczególnie dobrze wypadł środek, no i zakończenie. Nie do końca natomiast wiem, jak interpretować rozmowę chorego z kobietą. Przypomina mi to spotkanie Harry'ego z Dumbledorem w ostatniej części serii, ale to chyba nie ma powiązania? W każdym razie to podobieństwo do ukochanej książki pozwala mi lepiej zrozumieć tę sytuację. Irytował mnie natomiast brak jakichkolwiek przerywników w tym dialogu. Nic, tylko wypowiedzi bohaterów, żadnych wstawek, czegokolwiek. Taki tekst źle się prezentuje.

Rozdział siódmy
A więc nasz cudowny blondasek stracił pamięć? Szczerze, dość mocno mnie to zdziwiło i zdekoncentrowało, bo do tej pory jawił mi się jako ktoś sprytny i przebiegły, a teraz... Cóż, wygląda na bezbronnego, to dość zabawna sytuacja na swój pokrętny sposób.
Urzekła mnie teoria o bezwiednym przywiązaniu do Sehuna i opowieść o ściśnięciu jego ręki. To takie... słodkie, wręcz romantyczne. Natomiast końcówka utrzymana już w standardowym, że tak powiem, klimacie. Ładnie Ci to wyszło, chociaż chyba zbyt gwałtownie sprowadziłaś mnie na ziemię...

Rozdział ósmy
Najpierw uwaga:
"- Potem będziesz na samych badaniach oraz testach."
- W dialogach rzadko ktoś mówi oraz, częściej po prostu i.
Po drugie - spodobał mi się pomysł z wykorzystaniem daru do tropienia zdrajcy, choć jednocześnie trochę mnie to zaniepokoiło.
Wielkie brawa za zakończenie rozdziału. Więź pomiędzy Sehunem a Luhanem zdecydowanie jest już bardzo silna, być może nawet przeradza się w miłość. Po prostu piękny opis i przyjemna odskocznia od wszystkich tych zmartwień. Mam nadzieję, że to uczucie zdąży się rozwinąć.

Rozdział dziewiąty
Było w tym rozdziale wiele dobrze napisanych fragmentów, ale niewątpliwie znów najbardziej popisałaś się końcówką. Poruszająca opowieść, szczególnie w połączeniu z ostatnim akapitem, a konkretniej tymi czterema słowami ("A ja go puściłem"). 
To dość wyraźny kontrast w stosunku do początku notki - raczej bardziej zabawnego niż poważnego, niemal śmiesznego. Znów pokazujesz różne strony swojego stylu.

Rozdział dziesiąty
Ucieszyłam się na widok tego dopisku na podsumowanie rozdziału, ponieważ istotnie niewiele z niego zrozumiałam. Dobrze, że zaznaczasz wspomnienia kursywą, przynajmniej mogłam jakoś odróżnić je od teraźniejszości. W takich chwilach widać, jak ważne jest formatowanie tekstu.
Oczywiście, chyba dość klasycznie, ostatnie akapity podobały mi się najbardziej. Im dalej w tekst, tym ciekawiej. To celowy zabieg?

Rozdział jedenasty
Pewnie powinnam zwrócić uwagę przede wszystkim na ujawnieniu tożsamości bohaterów, ale ja oczywiście jestem oczarowana przede wszystkim sceną w kuchni. Więcej na temat znaczenia takich "wstawek" wypowiem się w podsumowaniu. Natomiast pomysł ze stratą pamięci przez Luhana i jej wytłumaczenie... No, bardzo to wszystko przemyślane, chylę czoła.
"Ciemność, jaka wypełniała kuchnię tej nocy, była przenikająca (...)"
- Jak ciemność może być przenikająca? Jak już to nie do przeniknięcia...

Rozdział dwunasty
Chyba nikogo nie zdziwi to, że czekałam na ten rozdział ze względu na ostrzeżenie z początku notki. Byłam ciekawa, w jaki sposób przedstawisz stosunek - nie rozczarowałam się. Podziwiam Cię tym bardziej, ponieważ bądź co bądź, pisanie o homoseksualistach musi być trudniejsze.
Dodam jeszcze, że opisy w tym rozdziale wyszły Ci naprawdę dobrze.


Trudno mi ocenić Twoje opowiadanie, bo nie jestem specjalistką gatunku - może dzięki temu jednak moje zdanie będzie obiektywne i, mam nadzieję, ciekawe. Się okaże.
Na początku zaznaczę, że trudno mi uchwycić główny temat tej historii. Podoba mi się jej złożoność i wielowątkowość, ale chciałabym dojść do tego, co jest w tym wszystkim najważniejsze. Ja niewątpliwie zwracam największą uwagę na znajomość Luhana z Sehunem, bo to ona mnie najbardziej fascynuje i mieści się w kręgu moich zainteresowań (chodzi o romanse, uczucia, inność i tym podobne); jestem pewna, że interesuje to bardziej, niźli interesowałby związek heteroseksualny. Lubię czytać o miłości między dwoma osobami tej samej płci, ponieważ jest to zawsze nowe doświadczenie i poznanie nowych sfer życia innych ludzi. Być może osobom nietolerancyjnym się to nie spodoba, ale ja ze swojej strony bardzo Cię podziwiam i szanuję, że się tego podjęłaś. Bliskość psychiczna między nimi jest dobrze widoczna dzięki Twoim rozbudowanym opisom, a ta fizyczna... cóż, kolejny wyraz uznania za umiejętne zobrazowanie tego aktu, bo niewątpliwie wymaga to umiejętności.
Ale wracając do tematu... Na początku wydawało mi się, że podstawą w całym tym opowiadaniu będzie ta inna rzeczywistość, której głównym elementem są symptomy. I to przy nich chciałabym się zatrzymać. Cieszę się, że nie przedobrzyłaś w kreowaniu świata przedstawionego. Wprowadziłaś elementy science-fiction, niewątpliwie, ale jednocześnie zachowałaś umiar. Gdybyś mocno skomplikowała swój świat, trudno byłoby się w nim połapać. Jest jednak jedna rzecz, która mi tutaj nie pasuje. Napisałaś, że całe opowiadanie jest od początku do końca i w każdym aspekcie Twoje, a czasami w komentarzach wyczytywałam uwagi, które mogłyby świadczyć o tym, że Symptoms Hunhan ma szersze znaczenie. Nie wiem, być może coś źle zrozumiałam.
Masz duży zasób słownictwa i piszesz w sposób niezbyt uproszczony. O ile w opisach to się sprawdza, o  tyle proponowałabym porzucić patos w dialogach, o ile nie jest on akurat pożądany. To odbiera rozmowom bohaterów naturalność. Owszem: raz, drugi, przy szczególnych sytuacjach... Ale Ty zbyt często posługujesz się w dialogach metaforami i innymi takimi, które sprawiają, że wkładasz bohaterom w usta słowa, jakich ludzie z reguły nie wypowiadają zbyt często.
Bohaterowie... Oczywiście moimi ulubieńcami są Luhan i Sehun. Szczególnie ten pierwszy ma bardzo dobrze zarysowany charakter, mimo że jego złożoność nie pozwala rozszyfrować go do końca. Cieszę się, że nie wystawiłaś czytelnikom na tacy wszystkich bohaterów, ale stopniowo, na przykład przy pomocy retrospekcji, ukazywałaś ich przeszłość i osobowość. O wiele lepiej zobrazuje nam konkretną cechę jakieś zdarzenie, w którym postać się nią odznacza, aniżeli zwykłe, puste stwierdzenie w stylu Adam jest bardzo wrażliwy. Ciekawym pomysłem wydaje mi się również posługiwanie numerami. To dodaje Twojemu opowiadaniu klimatu.
Wspomniałam o retrospekcjach... Wszelkie tego rodzaju wstawki pomagają zrozumieć pewne wydarzenia, ale jednocześnie momentami je komplikują i dorzucają nowych pytań. Jeśli nie pojawiają się zbyt często (przed czym Cię przestrzegam), są dobrym źródłem wiedzy o fabule. Czasem teraźniejszość zlewała mi się z przeszłością i gubiłam się w treści; jeszcze raz zaznaczam, że polecam ostrożność przy stosowaniu takich "wstawek", bo łatwo z tym przesadzić.
Zakończenia Twoich rozdziałów były niewątpliwie najciekawsze i najbardziej obfite w akcję. Dzięki temu zaciekawiałaś czytelnika na tyle, by chciał przeczytać kolejną notkę. To znany i często stosowany przez blogerów zabieg, ale pamiętaj, by zostawić co niego na wcześniejsze akapity...
Podsumowując - Twoje opowiadanie prezentuje dużą kreatywność autorki, a także bogactwo różnych wątków. Jest obszerne tematyką i pełne barwnych opisów. Poza małymi niedociągnięciami, jakie Ci wypisałam, jest bardzo dobrze. Jeszcze jedna uwaga na koniec - staraj się nie pisać pod wieloma rozdziałami, że to czy tamto Ci nie wyszło - jak na razie najczęściej jest to bezpodstawne, ale taki brak wiary w siebie może zniechęcić czytelników, którzy w końcu uwierzą w to, że rozdział jest słaby i nie warto go czytać.

32/40

4. Poprawność

Prolog

"(...) powędrował dłońmi do obroży, dotykając ją opuszkami palców."
- Dotykając (kogo? czego?) jej.


Rozdział pierwszy

"(...) a dwanaście miesięcy cierpienia, skutkowało utratą kolejnego."
- Bez przecinka.

"Musieli żyć w ukryciu, lub zasłaniać swoje oczy."
- Bez przecinka.

"Bez dowodów, nikt nie mógł ich pojmać czy zabić."
- Bez przecinka.

"Za każdego zdrajcę wydanego państwu, strażnicy dostawali pięćdziesiąt symptomów."
- Bez przecinka.

"Nie chcę ci zrobić krzywdy więc (...)"
- Przecinek przed więc.

"(...) bliźniacze tęczówki do jego."
- Tęczówki bliźniacze do własnych.

"Jesteś aż tak głupi, czy naprawdę myślałeś (...)"
- Bez przecinka.

"Znajdę coś w mieście."
- Czy przypadkiem nie mówi się w takich rozmowach potocznie "na mieście"?

"Zaakceptuj pomoc. Ten świat nie jest kolorowy i jak ktoś proponuje ci pomoc (...)"
- Pomoc, pomoc - powtórzenie.

"(...) który przemknął się przez ich życie zostawiając za sobą rok więcej ich życia."
- Przecinek przed imiesłowem.

"(...) ale chcę ci pomóc bo jestem taki (...)"
- Przecinek przed bo.

"Wiesz co się stało (...)"
- Przecinek przed co.

"- Tak. - odparł od razu."
- Nie zawsze dobrze zapisujesz dialogi. Poczytaj: KLIK.

"Kto jak kto, ale ja wiem jaki jesteś."
- Przecinek przed jaki.

"Wiesz na czym polega przetrwanie w tym świecie?"
- Przecinek przed na czym.

"Chanyeol, nie rób ze mnie bezlitosnego skurwiela bo wiesz (...)"
- Przecinek przed bo. Nie musisz zaznaczać przekleństw kursywą.

"(...) pozwolić bo obiecałem coś Baek..."
- Przecinek przed bo.

"Zerwij tą obietnicę i pomóżmy mu."
- Lepiej brzmiałoby pomóż, skoro wcześniej był czasownik w liczbie pojedynczej. obietnicę.

"Poznali się gdy Sehun przebywał jeszcze w mieście."
- Przecinek przed gdy.

"(...) co umożliwiało im swobodne poruszanie się poza kryjówką, czy pracę."
- Bez przecinka. Zamiast czy lepiej postawić oraz.

"Czternastego sierpnia, dwadzieścia osiem lat temu Jongin został pojmany (...)"
- Czternastego sierpnia, dwadzieścia osiem lat temu, Jongin został pojmany...

 

Rozdział drugi

"Blizna na jego nagiej piersi zmieniła barwę na jasno różową (...)"
- Jasnoróżową.

"Nie pamiętasz jak to wygląda (...)"
- Przecinek przed jak.

"Ja nie pamiętam jak boli ta (...)"
- Przecinek przed jak.

"Pamiętasz jeszcze o co poprosiłem (...)"
- Przecinek przed o co.

"To wszystko o co proszę."
- Przecinek przed o co.

"Nie pamiętam kiedy ostatni raz (...)"
- Przecinek przed kiedy.

" Nie idziesz chyba żeby kogoś..."
- Przecinek przed żeby.

"Jakby Bóg zabierał mu jedną sekundę, a potem oddawał mu ją spowrotem."
- Z powrotem.

"(...) ta istota ponad ludzka była jedyną osobą (...)"
- Ponadludzka (nadludzka).

"(...) bo jaki Bóg pozwoliłby na tyle cierpienia na Ziemi?"
- Tutaj nie chodzi o Ziemię jako planetę, ale o ziemię jako miejsce przeciwne do nieba, a więc nie ma potrzeby pisania tego słowa wielką literą.

"(...) wreszcie zacząć walczyć nie ważne, jak bardzo ta bitwa mogła być dla niego destrukcyjna."
- Przed nieważne (pisze się to łącznie!) zakończ zdanie. Niepotrzebne nam takie długie wypowiedzenie, lepiej podzielić je na dwa krótsze.

"(...) po czym runął na ziemie zaciskając powieki."
- ...po czym runął na ziemię, zaciskając powieki.

"(...) tylko po to by sprawdzić, kto strzelił do niego z łuku sprawiając, (...)"
- Przecinek przed by i przed imiesłowem.

"(...) że strzała wbiła się w jego ramię, obalając go na kolana i brudząc krwią jego rękaw."
- Drugie jego jest niepotrzebne, czyni tylko powtórzenie. Wystarczy raz użyć zaimka dzierżawczego.

"Następne, co usłyszał to powolne (...)
- Następne, co usłyszał, to powolne...

"(...) mówiąc ostrym tonem głosu (...)"
- Bez tego głosu - to niepotrzebne.

"Wiesz natomiast co mnie interesuje?"
- Przecinek przed co.

"(...) i oglądniesz egzekucje."
- Egzekucję.

"Był raczej osobą, którą to ratowali inni."
- To to jest tu niepotrzebne.

"Z Krystal, Luhan poznał się w więzieniu."
- Bez przecinka.

"Ten idiota, Sehun, czy jak mu tam było, wysłał go śmierć (...)"
- Na śmierć.

"(...) jedna możliwość więcej, niż dla innych ludzi."
- Bez przecinka (prosto mówiąc: po niż nie ma czasownika, a więc nie powinno się go stawiać).

"(...) że gdzieś tam oni są."
- Bez tego oni - z tym słówkiem zdanie brzmi dziwnie.

"Przy swojej matce, Luhan przybierał (...)"
- Bez przecinka.

"Dopiero później, już pod sam koniec okazało się (...)"
- Dopiero później, już pod sam koniec, okazało się...

"(...) czuwał na warcie obserwując (...)"
- Przecinek przed imiesłowem.

"(...) wyzabijanie ich wszystkich, lub torturowanie za pomocą więziennych łóżek czy krat w wejściu."
- Bez przecinka. Wyzabijanie? Wymordowanie lub pozabijanie jak już...

"Mógł mieć normalne życie; pracować w stolicy, potem mieć (...)"
- Mieć, mieć - powtórzenie.

"(...) zacisnął usta nie wierząc (...)"
- Przecinek przed imiesłowem.

"A wiesz że złapał się na swój własny numer?"
- Przecinek przed że.

"Nie mogę się nawet dowiedzieć z jakiego powodu zostaję zatrzymany?"
- Przecinek przed z jakiego.

  
   
Rozdział trzeci
   
"(...) wyzabijać rodziców, a dzieci wziąć do szkolenia."
- Pozabijać albo wymordować/zamordować...

"Wiesz co to oznacza?"
- Przecinek przed co.

"(...) zdrajca który nic mu (...)"
- Przecinek przed który.

"Ja mam nad tobą władze (...)"
- Władzę.

"Po drugie, nie bierz ze sobą tyle broni. Przez nie tylko pokazujesz, jak bardzo się boisz."
- Przez nie? TA broń, a więc przez nią.

"(...) przenikał przez ściany, albo po prostu się rozpływał."
- Bez przecinka.

"Poczuł, jak coś przesuwa się obok niego. Na koniuszkach palców poczuł (...)"
- Poczuł, poczuł - powtórzenie.

" Wytworzyłeś sobie własny świat w którym to ty jesteś panem."
- Przecinek przed w którym.

"(...) a my będziemy obserwować każdy twój ruch, każdą krople krwi (...)"
- Kroplę.

"Wiem jakim jesteś człowiekiem (...)"
- Przecinek przed jakim.

"Chcę wiedzieć ile czasu straciłem na kłócenie się z tobą."
- Przecinek przed ile.

"(...) ale nie wiedział co."
- Przecinek przed co.

"Sehun otworzył na milimetr powieki wbijając wzrok w ziemię."
- Przecinek przed imiesłowem.

"Nie pamiętał dokładnie w którym momencie stracił tą zdolność, ale domyślał się dlaczego."
- Nie pamiętał dokładnie, w którym momencie stracił tę zdolność, ale domyślał się, dlaczego.

"Dlatego czuł się wobec nich tak bardzo winny."
- Winny? Czuł się winny wobec ludzi, który uratowali go życie? Wdzięczny, dłużny - okej. Ale winny?

"(...) szukając lekarza, lub jakiegoś ratunku (...)"
- Bez przecinka.

"Stąd właśnie Chanyeol posiadał teraz środki przeciwbólowe, znieczulające, bandaże, pigułki i tego typu medycyny."
- O nie, nie, nie. Medycyna to jakaś dziedzina zajmująca się leczeniem ludzi. Takie leki itp. to medykamenty.

"Tak naprawdę tylko dzięki niemu i jego zaangażowaniu, Sehun z powrotem nauczył się chodzić."
- Bez przecinka.

"Dla Sehuna, Baekhyun był kimś w rodzaju nauczyciela."
- Bez przecinka.

"(... co robił to, wyrywał się ostatkami (...)"
- Bez przecinka.

"(...) i uciekł kanałami, albo czymś."
- Bez przecinka.

"Nie uwierzysz kogo ostatnio spotkałem."
- Przecinek przed kogo.

"(...) gdyby moje imię, albo chociaż numer (...)"
- Bez przecinka.

"Ja pierdole, odpuściłbyś sobie te zabawy."
- Ja pierdolę. 
   

Rozdział czwarty 
"(...) rozmawiającego z duchem, czy jeszcze innych sytuacji rodem z serii sci-fi."
- Bez przecinka.

"(...) spytał cicho obserwując (...)"
- Przecinek przed imiesłowem.

"(...) który jak zwykle wyszedł z pokoju wchodząc na dach."
- Z tego wynika, że jednocześnie wychodził z pokoju i wchodził na dach. Imiesłów nie jest tutaj dobrym pomysłem.

"(...) ile ich jest, oraz gdzie są."
- Bez przecinka.

"Gwiazdy, oraz mapa na nich, zaszły mgłą (...)"
- Bez przecinków.

"(...) wyjął czarną piłeczkę z kieszeni piżamy podrzucając nią."
- Ta sama sytuacja, co chwilę temu. Najpierw ją wyjął, a dopiero potem zaczął podrzucać.

"Poproś ich po nowe."
- O nowe.

"Skoro i tak już muszę to zostać (...)"
- Tu zostać.

"Wie pan ile on waży?"
- Przecinek przed ile.

"A wie pan chociaż jakie jest jego imię?"
- Przecinek przed jakie.

"Mężczyzna przełknął ślinę obserwując (...)"
- Przecinek przed imiesłowem.

"(...) przepraszam, za takie potraktowanie."
- Bez przecinka.

"(...) odpowiedział spokojnie obserwując (...)"
- Przecinek przed imiesłowem.

"(...) uśmiecha się szatańsko bawiąc się jebanym gwoździem (...)"
- Przecinek przed imiesłowem.

"Nie wiecie co on planuje (...)"
- Przecinek przed co.

"Znalazłem sposób, aby wyciągnąć z niego informację."
- Informacje, z pewnością nie chodzi tu tylko o jedną rzecz.

"On nigdy nikomu nic nie mówi, albo robi to po to (...)"
- Bez przecinka.

"Nie wiem co się działo w nocy."
- Przecinek przed co.

"Nie zabijemy ciebie, ani żadnej bliskiej ci osoby."
- Bez przecinka. Albo tak: Nie zabijemy ani ciebie, ani żadnej bliskiej ci osoby.

"Mam dość wzbudzania w ludzi litości."
- W ludziach.

"(...) wzrok w podłogę pozwalając dotykać swojego ciała."
- Przecinek przed imiesłowem.

"Związują mi oczy dlatego nigdy (...)"
- Przecinek przed dlatego.

"I czy wiesz dlaczego (...)"
- Przecinek przed dlaczego.

"(...) kiwnął głową patrząc uśmiechnięty na towarzysza."
- Przecinek przed imiesłowem. Lepiej brzmiałoby "z uśmiechem".

"Za każdą chwilę smutku, cierpienia czy płaczu, winiłem siebie."
- Ostatni przecinek nie jest potrzebny.

"Cały czas myślałem co będzie jutro (...)"
- Przecinek przed co.

"(...) ukrył twarz w dłoniach szlochając na podłodze."
- Przecinek przed imiesłowem.



Rozdział piąty

"(...) jęknął cicho pod nosem przeczesując włosy dłonią."
- Przecinek przed imiesłowem.

"(...) cierpieniem, czy po prostu z krwią."
- Bez przecinka.

"(...) koloru czerwonego. Kojarzył mu się z makami, z miłością, z cierpieniem, czy po prostu z krwią. A jednak prześladował go ten kolor odkąd pamiętał."
- Koloru, kolor - powtórzenie.

"(...) podniósł wzrok patrząc na swojego chłopaka."
- Przecinek przed imiesłowem.

"Przepraszam kochanie."
- Przepraszam, kochanie.

"(...) co ty na to Chanyeol?"
- ... co ty na to, Chanyeol?

"Baekhyun tupnął zabawnie nogą niedowierzając (...)"
- Baekhyun tupnął zabawnie nogą, nie dowierzając...

"(...) powiedział po dłuższej chwili ,wbijając (...)"
- Spacja po przecinku, a nie przed przecinkiem.

"(...) goni własny cień, albo znowu siedzi na dachu."
- Bez przecinka.

"Oblizał usta i zmrużył lekko oczy zupełnie jakby potrafił widzieć przez ściany."
- Oblizał usta i zmrużył lekko oczy, zupełnie jakby potrafił widzieć przez ściany.

"Czymś co było jakby (...)"
- Czymś, co...

"Prezentem dla Sehuna od boga (...)"
- Boga.

"Jeśli nie dziękował za to bogu (...)"
- Bogu.

"Modlitwa to rozmowa z bogiem (...)"
- Z Bogiem.

"Był jedną, wielką kupą nieszczęścia."
- Bez przecinka.

"(...) a potem wyszedł z pracowni zamykając drzwi."
- Przecinek przed imiesłowem.

"(...) ale uleciało bokiem kiedy spał."
- Przecinek przed kiedy.

"(...) zamyślając się i zastanawiając się (...)"
- Przy drugim imiesłowie już nie musisz dodawać się.

"Martwił się o swoje sumienie. Ten mały człowiek mógł mu rozpierdolić sumienie (...)"
- Sumienie, sumienie - powtórzenie.

"Jako, że uciekałem (...)"
- Bez przecinka.

"(...) to wiem na co uważać."
- Przecinek przed na co.

"Boją się więźniów bardziej, niż więźniowie ich."
- Bez przecinka.

"Z której ust będzie (...)"
- Lepiej brzmi z ust której.


Rozdział szósty

"Powoli zamazywału mu obraz (...)"
- Zamazywały.

"Jakby tonął gdzieś w przestrzeni kosmicznej, albo modlił się na plaży przy rozległym morzu."
- Bez przecinka.

"Nie zwracał uwagi na nic innego, tylko wychudzoną postać (...)"
- Na wychudzoną postać.

"(...) przytulił go mocno zaciskając powieki."
- Przecinek przed imiesłowem.

"Jakby Jongin jedyne co posiadał, to bijące serce."
- Nie gryzie Cię to? Jakby jedynym, co Jongin posiadał, było bijące serce.

"Złapał go mocno w pasie gdy zauważył, że bez jego pomocy, Jongin może się przewrócić."
- Bez drugiego przecinka, za to przecinek przed gdy.

"Chciał stamtąd uciec. Jak najdalej. Ale chociażby pragnął tego całym sercem, to nie mógł uciec (...)"
- Uciec, uciec - powtórzenie.

"(...) wstrzymał na chwilę oddech godząc się ze wszystkim."
- Przecinek przed imiesłowem.

"Powiesz mi w końcu gdzie jestem?"
- Przecinek przed gdzie.

"To ty decydujesz co powiem."
- Przecinek przed co.

"Wiesz co mam na myśli?"
- Przecinek przed co.

"Odejść, a umrzeć to dwie inne rzeczy."
- Bez przecinka.

"Nie wiedział, kto to, nie potrafił go skojarzyć i przyporządkować do jakiejkolwiek osoby."
- Przyporządkować go.

"Nie wiem co mogę zrobić (...)"
- Przecinek przed co.

"Nie wiem co się z nim stanie."
- Przecinek przed co.

"Tylko, że ty byłeś w śpiączce."
- Bez przecinka.

"I bogu dzięki."
- Bogu.

"(...) już nie wiem co robić (...)"
- Przecinek przed co.

"Nie wiem jak zareaguje."
- Przecinek przed jak.

"(...) jak ktoś wstrzykuje mu zimny płyn. Wypełnił jego ciało, a Luhan rozchylił usta i jeknął cicho z powodu bólu."
- Wychodzi na to, że to ten ktoś wypełnia jego ciało, a nie płyn. Przeredaguj to zdanie.

"(...) że nie był nawet w stanie myśleć o ranie, która przyozdobiła jego obojczyk."
- Przyozdobiła to jednak złe słowo. Oszpeciła jak już.

"Leżał w bezruchu od paru godzin i czuł się wykończony jakby (...)"
- Przecinek przed jakby.

"Nie wiedział ile czasu minęło."
- Przecinek przed ile.

"(...) jest pierwsza nad ranem (...)"
- Nad ranem to może być czwarta lub piąta, ewentualnie trzecia, ale pierwsza to jeszcze noc.

"Pomysłow na następne rozdziały - po dziurki w nosie."
- Ajajaj, mieć czegoś po dziurki w nosie = mieć czegoś dość. Jak już to cała masa pomysłÓw i tyle.

"Rozdział krótki bo pisany na przerwach."
- Przecinek przed bo.

"Nie macie pojęcia jak mnie to motywuje."
- Przecinek przed jak.

Rozdział siódmy


"Oblizał usta próbując zidentyfikować smak (...)"
- Przecinek przed imiesłowem.

"Mógłbym poprosić coś do picia?"
- Poprosić o coś do picia.

"(...) jego warga delikatnie krwawiła co oznaczało (...)"
- Przecinek przed co.

"(...) deska ratunku, lub narzędzie zakłady."
- Bez przecinka.

"Powoli zaczął przyswajać się do dziwnego (...)"
- Przyzwyczajać... To nie może być synonimem. Przyswaja to się wiedzę.

"(...) otwartych ran, czy siniaków."
- Bez przecinka.

"(...) ale obstawiam na zanik pamięci."
- Stawiam na zanik pamięci albo obstawiam zanik pamięci.

"Nie musisz się mnie bać, ani nic."
- Bez przecinka.

"(...) ile zyskał, oraz jak się stąd wydostać."
- Bez przecinka.

"(...) moim, oraz mojego brata i przyjaciela."
- Bez przecinka.

"(...) mną z więzienia, Aurora Borealis."
- Bez przecinka.

"Jako, że twój mózg (...)"
- Bez przecinka.

"Pęknęła. A ty się z tym godzisz."
- Pękła.

"Naprawdę skądś go kojarzył, spotkał go kiedyś. Nie wiedział tylko, czy spotkał go w części (...)"
- Spotkał, spotkał - powtórzenie.

"Chwilami rozumiem cię lepiej, niż ty sam (...)"
- Bez przecinka.

"Sehun dał ci drugie życie, więc dlaczego chciałbyś go zapominać?"
- Raczej miałbyś (chcieć) go zapomnieć.

"(...) bezpieczeństwa, czy czego (...)'
- Bez przecinka.

"Miał do tego powody."
- Lepiej brzmi: miał ku temu powody.

"Wiedział, że niedługo znowu się z nim spotka, oraz, że (...)"
- Bez przecinków.

"Tutaj doprowadziły go ślady blondyna, oraz tego drugiego faceta."
- Bez przecinka.

  
Rozdział ósmy

"(...) że chłopak przez chwile miał wrażenie (...)"
- Przez chwilę.

"(...) jak nie dłuższego okresu czasu (...)"
- Przeczytaj to, proszę: KLIK.

"(...) reakcji na bodźce, niż z jego ust."
- Bez przecinka.

"(...) był od nich o miliard razy lepszy (...)"
- Po co tu to o?

"(...) Podczas gdy ubrani w białe fartuchy ludzie, zaczęli powoli (...)"
- Bez przecinka.

"Wu Yifan roześmiał się głośno odchylając głowę do tyłu."
- Przecinek przed imiesłowem.

"To już jest ostatnie przesłuchanie."
- Bez tego jest wyglądałoby to lepiej.

"(...) właśnie dlatego wybraliśmy ciebie, na znalezienie zdrajcy."
- Bez przecinka.

"Wiedzieliśmy, że badania potrwają więcej, niż parę dni (...)"
- Bez przecinka.

"Przez parę chwil jego umysł został zamrożony (...)"
- Albo w ciągu paru chwil, albo na parę chwil.

"(...) których nie znał, lub tylko kojarzył."
- Bez przecinka.

"Niższy blondyn ukłonił się więc, a potem odwrócił się tyłem (...)"
- Drugie się już nie jest konieczne.

"(...) a potem prychnął najciszej Nie oszalał (...)"
- Najciszej? I co dalej? Urwałaś w połowie. Kropka na końcu zdania.

"(...) się teraz na wysokiego blondyna, stojącego przed nim (...)"
- Bez przecinka.

"Przyłapywał siebie czasami siedzącego na dachu i patrzącego w gwiazdy."
- Trochę dziwne to zdanie, nie uważasz? Czasem przyłapywał siebie na siedzeniu na dachu i patrzeniu w gwiazdy.

"(...) oraz, że był dużo razy (...)"
- Bez przecinka.

"(...) uciekinierzy, czy zwykli ludzie."
- Bez przecinka.

"(...) przyjaźń, czy rodzinę."
- Bez przecinka. Lepiej użyć i niż czy.

"(...) odwrócenia się na pięcie, oraz skierowania do budynku."
- Bez przecinka.

"Żaden świst nie przerwał mu już krótkiej podróży w stronę drzwi, a ciche oddychanie schowanego pod koronami drzew chłopaka, nie przerwał wyrażający satysfakcję śmiech."
- Nie przerwał, nie przerwał - powtórzenie.

"(...) Jongina na temat stanu umysłu Luhana, oraz tego, ile czasu (...)"
- Bez przecinka.

"(...) a on jedyne, co potrafił wtedy zrobić (...)"
- Bez tego on.

"(...) jak krwiście czerwona czerweń wypełniała jego umysł."
- Krwiście czerwona czerwień? Krwista czerwień jak już.

"(...) jak wysoki i ciemnowłosy chłopak, opada bezwładnie na drewnianą podłogę."
- Bez i i bez przecinka.

"(...) a potem roztrzęsionymi dłońmi wyszukał rękę męzczyzny (...)"
- Mężczyzny.

"W takich chwilach po prostu siedział na zimnej podłodze dzieląc (...)"
- Przecinek przed imiesłowem.


Rozdział dziewiąty

"(...) którego wolał unikać, niż z którym wolał się zmierzyć."
- Po co powtarzać to wolał?

"Czyli takie, na które nie umiem odpowiedzieć, lub których nie rozumiem."
- Bez przecinka.

"(...) nienawidzę, lub wolę unikać (...)"
- Bez przecinka.

"Wszędzie walały się nieumyte talerze, czy kubki (...)"
- Bez przecinka.

"(...) po czym podszedł do blatu wylewając zimną herbatę i robiąc sobie nową."
- Błędne użycie imiesłowu. Najpierw podszedł do blatu, a potem zrobił resztę.

"Skierował wzrok na pudełko by sprawdzić (...)"
- Przecinek przed by.

"(...) potem odwrócił głowę obdarzając osobnika (...)"
- Osobę brzmiałoby lepiej. Przecinek przed imiesłowem.

"(...) na stojącego przed sobą, niskiego chłopaka."
- Bez przecinka.

"Sehun nie poczuł żadnej ulgi. Co najwyżej poczuł (...)"
- Poczuł, poczuł - powtórzenie.

"(...) o wszystkie te dary, czy tam umiejętności."
- Bez przecinka.

"(...) na niebie, czy jeszcze czegoś innego"
- Bez przecinka.

"Wyglądał jeszcze niewinniej, niż na co dzień."
- Bez przecinka.

"(...) i przez parę krótkich chwil, Sehun (...)"
- Bez przecinka.

"Musze coś z siebie wyrzucić."
- Muszę.

"(...) jedynie przyglądając się mu uważnie."
- Lepiej brzmiałoby "jedynie przyglądając mu się".

"Jakbym spadał, albo wirował bez końca."
- Bez przecinka.

"Kalustrofobiczne uczucie zamknięcia (...)"
- Klaustrofobiczne.

"(...) przez co boisz się jej bardziej, niż czegokolwiek innego (...)"
- Bez przecinka.

"Każdy z nas potrzebuje trochę bólu w swim życiu."
- Swoim.

"(...) jego niebieskie tęczówki, trzęsące się ciało i łzy, płynące po jego bladych (...)"
- To drugie jego jest zbędne.

"(...) Jongin, czy jeszcze ktoś inny"
- Bez przecinka.


Rozdział dziesiąty

"(...) gdyż chwilę po tym, ktoś otworzył metalowe drzwi (...)"
- Bez przecinka.

"(...) jego towarzysz wstrzykiwał mu przezroczystą substancję do organizmu.
- Nie bój się. To przywróci ci siły. - poinformował go. - Przepraszam, że cię tak wymęczono.
- Przyzwyczaiłem się. - wychrypiał, a jego towarzysz (...)"
- Jego towarzysz, jego towarzysz - powtórzenie.

"Wszystko na chwile się zatrzymało (...)"
- Na chwilę.

"(...) być może jego zła passa się skończy, albo chociaż obniży się do poziomu zerowego."
- Bez przecinka.

"Jego spojrzenie zmieniło się na zimne, a twarz stała się napięta."
- Źle to brzmi, nie uważasz? Jego spojrzenie stało się zimne, a twarz napięta, o.

"(...) a siedzący na swoich pryczach więźniowie, trochę mniej odrażający."
- Bez przecinka.

"(...) ranni podczas wojen, lub dla ludzi (...)"
- Bez przecinka.

"(...) wynajdował nowe lekarstwa i ponoć sam wynalazł połowę medycyn (...)"
- Wynajdował, wynalazł - powtórzenie. Wybrałabym inne słowo.

"(...) skryty w sobie mężczyzna, o przenikliwym spojrzeniu (...)"
- Bez przecinka.

"(...) jak uciążliwe wspomnienie z dzieciństwa, lub sentencja (...)"
- Bez przecinka.

"Ale wiesz co ci powiem?"
- Przecinek przed co.

"(...) Jongin westchnął głęboko nawet nie zamierzając go słuchać."
- Przecinek przed nawet.

"Niestety zdrajcy na których (...)"
- Przecinek przed na których.

"Dzięki mojemu wynalazkowi nie masz pojęcia, ilu kochających ludzi nie zostało zabitych."
- Proponuję zmienić szyk: Nie masz pojęcia, ilu kochających ludzi nie zostało zabitych (przeżyło) dzięki mojemu wynalazkowi.

"(...) czy ty rozumiesz co to oznacza?"
- Przecinek przed co.

"(...) czy im pozwolisz czy nie."
- Przecinek przed czy.

"(...) działały nie dłużej, niż dwanaście godzin."
- Bez przecinka.

"(...) a miłośc wychodziła na powierzchnie (...)"
- Miłość. Na powierzchnię.

  
Rozdział jedenasty

"Przyspieszył na tyle, na ile pozwalały mu jego siły."
- Wiadomo, że chodzi o jego siły, ten zaimek jest niepotrzebny.

"Potem poczuł przenikający ból w szyi, gdy stalowa obroża zacisnęła się na nim."
- Na niej (szyi).

"(...) wzdrygnął się gdy usłyszał (...)"
- Przecinek przed gdy.

"Wiesz o co mi chodzi."
- Przecinek przed o co.

"Przez chwilę pochylał się nad nim, myjąc go w zamyśleniu i nie odzywając się."
- Z tego wynika, że mył zlew. A chyba chodziło o kubek, no nie?

"Określam tak rzeczy, których nie rozumiem, lub (...)"
- Bez przecinka.

"(...) Sehun się do niego przysunie, lub zostanie na swoim miejscu."
- Bez przecinka.

"(...) wpada na niego myśląc o pogoni."
- Przecinek przed imiesłowem.

"Przechodził od zdenerwowania i niewygody w delikatność (...)"
- Lepiej napisać "ze zdenerwowania i niewygody".

"(...) ale jak robisz to sobie sam, to to nie zadziała."
- Jedno to wystarczy.

"On był po prostu rządny zemsty za wszystko, co zrobił i co dopiero uczyni."
- Żądny.

"Wiedział wszystko o jego przyszłości tylko dlatego, że spojrzał mu w oczy. Znał jego słaby punkt i doskonale wiedział (...)"
- Wiedział, wiedział - powtórzenie.

"Ktoś podbiegł do niego, potrząsając jego ramionami i podnosząc go z ziemi."
- Najpierw podbiegł, dopiero potem wykonał resztę tych czynności.

"Przez chwilę przyzwyczajał swoje ciało gorąca (...)"
- Do gorąca.


Rozdział dwunasty


"(...) cierpiał dwa razy bardziej bo wiedział (...)"
- Przecinek przed bo.

"Żywił nadzieję do swojego umysłu (...)"
- To brzmi dziwnie, nie uważasz?

"Ale wiesz co ci powiem? "
- Przecinek przed co.

"Po okrągłej minucie, sekundy przestają egzystować."
- Bez przecinka.

"(...) chociaż owe szczęście było tylko złudzeniem (...)"
- Owo.

"Będziesz biegł aż starczy ci sił."
- Będziesz biegł, dopóki starczy Ci sił.

"Zdawały się nie widzieć Wufana, albo go totalnie ignorować."
- Bez przecinka.

"(...) ukrył twarz w dłoniach szlochając na podłodze."
- Przecinek przed imiesłowem.

"Odejść, a umrzeć to dwie inne rzeczy."
- Bez przecinka.

"Nie wiem, co ci zrobiłem i nie zamierzam za to przeprosić."
- Przepraszać brzmi lepiej.

"Każdy, kto kiedykolwiek miał do czynienia z zakneblowaniem za kratami (...)"
- Knebluje to się usta.

"Nie potrafił jednak być zły na siebie, czy na swojego kochanka."
- Bez przecinka.

"(...) szepnął, przyglądając się wszystkim zaczerwienionym znamieniom (...)"
- Znamionom.

"(...) pozwalając, by mężczyzna złożyć parę motylich pocałunków na jego skórze."
- Złożył.


Twoim głównym problemem, który bardzo rzuca się w oczy, są dialogi. Zapisujesz je błędnie i koniecznie musisz podszkolić tę umiejętność. Pomoże Ci z pewnością ta notka: KLIK.
Poza tym, masz problem z przecinkami. Nie wyczuwasz, gdzie należy do wstawić, a gdzie nie. Wpychasz go przed takie spójniki jak a czy albo, a zapominasz przy okazji np. imiesłowów czy spójnika bo. Radzę poczytać zasady, wbrew pozorom wiele można z takiego czytania wyciągnąć. Zdarzają Ci się błędy językowe, a nawet logiczne. Bywa, że stosujesz błędnie imiesłowy. Z tym trzeba ostrożnie, bo łatwo się potknąć. Sporadycznie natrafiałam też na literówki. Zwracaj uwagę na to, co Blogger i Word Ci podkreślają - dzięki temu wyłapiesz trochę niepotrzebnie popełnionych błędów.
Pamiętaj, że zawsze możesz poprosić kogoś o pomoc w kłopotliwej sytuacji lub skorzystać ze słownika czy zwyczajnie z internetu.

11/20


5. Ramki

Obserwatorzy, informacje, statystyka, "O mnie", numery (pomocne, szkoda, że nie zauważyłam tego wcześniej, hm), credit do nagłówka i, oczywiście, menu. Tu się zatrzymamy.
- Strona główna - wiadomo, choć to jest praktyczniejsze, kiedy karty są u góry.
- Rozdziały - bardzo przydatne, bez tej podstrony musiałabym dusić przyciski "Starszy post" i "Nowszy post". 
- Bohaterowie - coś, czego nie znoszę. Autorzy książek nie tworzą takich cudacznych stron. O postaciach powinniśmy dowiadywać się z tekstu, a nie zakładki. Czuję się, jakbym przeglądała opracowanie lektury. Chociaż i tak dobrze, że posługujesz się cytatami, a nie suchymi opisami. Zdjęcia natomiast ograniczają wyobraźnię.
- Fabuła - krótkie wyjaśnienie dla laików takich jak ja wcześniej.
- Polecam - czyli po prostu linki.
- Słowniczek - dobra, przydatna rzecz.
- Soundtracks - wiadomo.
- Kontakt - potrzebne dla zainteresowanych Twoją osobą.
- Link do innego bloga.
Trochę mi brakowało podstrony o Tobie, ale w końcu jest niżej poświęcona opisowi ramka. Prawie bez zarzutów.

4/5


6. Punkty dodatkowe

+ Za dobrze przedstawione stosunki męsko-męskie.

Plus jeden.

Zdobyłaś 65/89 punktów
Ocena: dobry (4)

Przyznam, że nadciągnęłam Ci jeden punkcik w poprawności, by wyszła Ci czwórka, choć nie robię tego często. Uważam, że ta ocena jest adekwatna do poziomu, jaki aktualnie prezentujesz swoim blogiem. Trójka byłaby bardzo niesprawiedliwa. Powodzenia!



Już jestem! W końcu oceny wystawione, witaj, o wolności! Spędzam sporo czasu poza domem i oceny piszę w wolnych chwilach, dlatego skończenie tej oceny zajęło mi tak wiele czasu. Ale oto jest! 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz