niedziela, 22 czerwca 2014

[673] klatwa-mroku.blogspot.com

Adres bloga: Klątwa mroku
Autor: Kira
Oceniająca: Eucliwood Hellscythe-senpai

1. Pierwsze wrażenie

Klątwa mroku brzmi dosyć tajemniczo. Spodziewać się można wielu rzeczy, ale z pewnością będzie to opowiadanie fantastyczne. Blog wydaje się być zadbany, jest przejrzysty, utrzymany w miłych dla oka, stonowanych barwach. Muszę przyznać, że ten wystrój o wiele bardziej podoba mi się od poprzedniego, więc zmiana z pewnością wyszła na plus. Wygodne menu, już wiem, która zakładka nie przypadnie mi do gustu, ale o tym później. Nie mam zastrzeżeń. Pierwsze wrażenie bardzo dobre, oby się potwierdziło.

10/10

2. Grafika

Jak wspomniałam wyżej, szablon zachowuje stonowane barwy, nie rzucają się one w oczy i nie rozpraszają przy czytaniu. Tak powinno być wszędzie. Nagłówek w stylu, który nie zawsze przypada mi do gustu, tym razem naprawdę mi się podoba. 
Jedyną uwagę mam do menu. Myślę, że szabloniarnia, od której pobrałaś szablon, nie obrazi się, gdy zostanie przeniesiona na sam jego dół, a na jej miejsce wskoczy archiwum. Właściwie mógłby być także przed ankietą. Uporządkuj menu w kolejności od najważniejszych do najmniej ważnych zakładek i "bajerów". Albo w ogóle zrezygnuj z tego archiwum, skoro sama prowadzisz spis treści. Myślę, że jest to nawet wygodniejsze, ponieważ tutaj jest wszystko po kolei, a w archiwum trzeba otwierać każdy miesiąc i dopiero wtedy można wybrać rozdział. Przy dłuższym prowadzeniu bloga staje się to uciążliwe.

9/10

3. Treść

Prolog

Szczerze mówiąc, prolog mnie nie zachwycił. Jest on bardzo krótki i właściwie nie widzę sensu, by w ogóle go oddzielać, wyróżniać. Jeśli już robić prolog to porządny, który będzie takim wejściem smoka, zainteresuje mnie. Tajemniczy ON również nie wzbudza we mnie zaciekawienia. 
Nie mam jakichkolwiek odczuć. Równie dobrze mogłabym tego nie przeczytać. Oby dalej było lepiej.

Rozdział 1.

Sytuacja w stodole jest co najmniej nieprawdopodobna. Trzeba być albo bardzo pewnym siebie i tego, że się ucieknie, albo bardzo głupim, żeby tak się wychylać, gdy ktoś cię porywa. Nie kupuję krzyczącej "jesteś psychopatą" nastolatki, która została uprowadzona. W dodatku Noah jest tak jałowy, jakby wszystkimi swoimi czynami dawał do zrozumienia, że nie chciał dostać takiej roli w Twoim opowiadaniu. 
Przedstawiasz bohaterów, podając czytelnikowi wszystko na tacy. Kasia była wysoka, szczupła, miała zielone oczy, brązowe włosy i orli nos. Nie, tak się nie robi. Takie cechy podaje się przy okazji, lub w jakimś szczególnym przypadku, a nie gdy postać ledwo "wejdzie na scenę". I nie za pomocą jedynie słów "być" i "mieć". To najgorszy z możliwych sposobów kreowania bohatera,
Nie podoba mi się też zmiana narracji. Raz pierwszoosobowa, raz trzecioosobowa. Takie roszady nie są dobre i mnie osobiście nie przekonują ani trochę. Zwłaszcza, że — przynajmniej tak mi się wydaje — narracja w pierwszej osobie jest trudniejsza i łatwiej o błąd.
Dla mnie była to męka, mówiąc szczerze. I pod względem błędów, i pod względem treści. Tych pierwszych robisz masę, sama zobaczysz. Piszesz bardzo niechlujnie, jestem pewna, że gdybyś zwracała na to większą uwagę, wyłapałabyś połowę z nich. A treść... Cóż, sam pomysł mi się podoba. Wykonanie za to nie. Na tę chwilę. Zobaczymy, jak będzie dalej.

Rozdział 2.

Rodzice Zoe zachowują się jak piętnastolatkowie. Tatuś czyta sobie gazetkę i mruczy pod nosem, że jego córkę zabił psychopata a jej ciało leży gdzieś w rowie. Mamusia zaczyna płakać, zamiast coś zrobić. I jedzą sobie oni spokojnie śniadanko. 
Córka zaś lata po jakimś polu za traktorem, a potem "odpływa w nicość" ze trzy razy. Dlatego nie pochwalam narracji pierwszoosobowej.
Pozornie się coś dzieje, ale tak naprawdę nic się nie wydarzyło. Może pod koniec jest jakieś "bum" i nadzieja na jakąś akcję. Ale pewnie jak Zoe się obudzi, to potwór zniknie, a Noah będzie jej wmawiał, że coś jej się przywidziało.
Postaci sztuczne. Wydarzenia sztuczne. Nawet jeśli jest to fantastyka, to potrzeba w niej także trochę realizmu.
Po błędach stwierdziłam, że nie ma sensu, abym poprawiała wszystko. Musisz sama się nauczyć. Najlepiej od nowa interpunkcji i odmiany przez przypadki... Ale to zobaczysz potem i potem jeszcze o tym wspomnę. Poprawię jeszcze 3 rozdziały.

Rozdział 3.

Dziewczyna została porwana. W czasie, gdy porywacz więzi ją w zamku, ona postanawia go zwiedzić (zamek, nie porywacza), ale nagle staje się głodna, więc robi jajecznicę z tostami. Aha, zapomniałam dodać, że w szafie znajduje ciuchy akurat w swoim rozmiarze (guście pewnie też), no bo "przecież mieszka z psychopatą".
Nie chcę być złośliwa, ale próbuję pokazać Ci, jak bardzo to wszystko nie ma sensu. Kto normalny się tak zachowuje? 
Dodatkowo panna Zoe gra twardą, odgryza się porywaczowi, powala go sarkazmem na łopatki i najwyraźniej to ona dyktuje warunki. Skoro jest taka świetna, to dlaczego nie ucieknie? Ma tyle szczęścia w tym opowiadaniu, na pewno dałaby radę uratować bliskich.

Rozdział 4.

"- Po prostu nie rozumiem twojego zachowania. Najpierw tu przychodzisz, choć cię do tego nie zmuszałem, mówisz coś o sobie, a teraz się na mnie wściekasz o to, co zrobiłaś. To nie ma sensu."
Oto sama napisałaś coś, co ja myślę o Twoim opowiadaniu. To naprawdę nie ma sensu i to nie jest tak, że ten brak sensu ma jakiś sens i jest uroczy. To jest po prostu nienormalne i nic nie trzyma się kupy.
A potem z nim tańczy. Jedyne, co mam przed oczami w tym momencie to:
Rozmowa Troy'a z Mayą to pierwsza realistyczna rozmowa w tym opowiadaniu. Ale to nadal za mało.

Rozdział 5.

Gdyby nie wszechobecne błędy, mogłabym powiedzieć, że jest dobrze. To chyba pierwszy rozdział, który mi się w pełni spodobał. Bardzo refleksyjny. W końcu Zoe zyskała na realności. I nareszcie nie jest pewną siebie dziewczyną, która sprzeciwia się porywaczowi, jakby była to najnormalniejsza sytuacja na świecie, a właściwie jeszcze dzieckiem, które tęskni za rodziną i przyjaciółmi. Tak trzymaj.

Rozdział 6.

Najlepsza grupa poszukiwawcza — czterech nastolatków i matka, która ciągle płacze. Powinni takie zatrudniać w policji.
Cóż, pod względem merytorycznym nie było źle. Jednak nie było też dobrze. Nadal przedstawiane przez Ciebie sytuacje i bohaterzy są nienaturalni. Twoja bohaterka nie robi niczego w kierunku wyrwania się stamtąd, ucieczki od porywacza. To nie jest normalne. Rozumiałabym, gdyby ją więził i torturował, ale ona ma swój własny pokój, łazienkę i ciuszki, a do tego Noah przygotowuje jej posiłki! Ona ma z nim więcej swobody niż w domu... Zagroził jej raz, że jeśli ucieknie, to zabije jej rodzinę, ale zrobił to w taki mętny i mało przekonywujący sposób, że chyba nikt nie wziąłby tego na poważnie...

Rozdział 7.

Pytanie kluczowe: jak tatuś za młodu znalazł ciało swojej siostry — po trzech miesiącach poszukiwania — na brzegu rzeki? To się kupy nie trzyma...
"- Don, wiem, że to nieprawdopodobne, że wszystko wskazuje na to, że Zoe została zamordowana, ale ja w to nie wierzę i nie karz mi zrezygnować z moich poszukiwań, bo tego nie zrobię. Ona żyje, ja to czuję."
Wszystko na to wskazuje, ale ona żyje.
Chciałabym poruszyć tę kwestię, skoro już się o nią otarłam. Uwaga, ustalam fakty. Policja znalazła porzucony samochód Zoe w czasie, gdy po okolicy grasuje morderca, który lubuje się w nastolatkach. Nie ma na to dowodów, ale wszyscy łącznie z policją założyli, że Zoe została porwana przez niego i już nie żyje, więc w zasadzie nie ma po co robić sobie nadziei i się spieszyć, aby ją znaleźć. Nie ma dowodów na to, że została porwana przez niego (to wiemy z jej samej relacji, ale to tylko my i ona, nie jej rodzice ani policja!) ani też na to, że nie żyje.
To nie ma sensu. Rodzice — kto wie, ale policja nie zachowałaby się w ten sposób. Jeśli po okolicy grasuje morderca to nie znaczy, że każda porwana dziewczyna będzie porwana przez niego. Owszem, z pewnością policja wzięłaby to pod uwagę, spojrzałaby pod kątem podobieństw w danych sytuacjach, ale nie założyłaby z góry, że porywaczem jest jedna i ta sama osoba.

Rozdział 8.

Tak! No nareszcie uciekła! Dziwię się, że dopiero teraz, bo o ile dobrze pamiętam, minął tydzień. Myślałam, że zajdzie trochę dalej, nim zachce jej się wracać. Na szczęście nie odprowadziłaś jej z powrotem. Zoe trafiła na porwaną Mayę. Będzie ciekawie, mam nadzieję. W sumie nie wiem, czego mam się teraz spodziewać. Ale nareszcie nie jest sztucznie.

Rozdział 9.

"Podniosłam sztylet i przyjrzałam mu się dokładnie, wyglądał jak zwykły nóż kuchenny z drewnianą rączką, był ostry nawet bardzo. Obróciłam go w dłoni, zastanawiając się czy jestem w stanie to zrobić, ocalić przyjaciółkę i zabić siebie. Nigdy w życiu nie musiałam zrobić czegoś takiego i nigdy nie myślałam, że będę musiała."
Zdarza Ci się napisać taką rzecz, które psuje całą atmosferę.Oczywiście, że nie musiała się zabijać, skoro jeszcze żyje...
Powróciliśmy do punktu wyjścia. Zoe zdecydowała się zostać z Noahem. Nie rozumiem tego i właściwie nie chcę zrozumieć. Coś takiego mnie nie przekonuje. Widać jak bardzo jest to naiwne.

Rozdział 10.
Nadzieja na interesujący następny rozdział, poza tym nic, co by mnie zachwyciło. Nie będę mówić o tym, że zachowanie Zoe nie ma sensu. Wnioski pani Smith również. Dlaczego odrzuciła od razu opcję, że to sąsiad porwał Zoe? Wiesz ile jest takich sytuacji? Bliska rodzina, znajomi i właśnie sąsiedzi są sprawdzani najpierw. I skąd wiedziała, że wieś pod Londynem to idealne miejsce dla psychopaty? Mieszkam w mieście, ale na miejscu ludzi, którzy żyją na wsi, obraziłabym się. Pani Smith posiada szósty zmysł? Był już o tym film. Chłopiec widział zmarłych. Może ona założyła, że skoro nie widziała ducha Zoe, to ona żyje?

Podsumowując... Nie wiem od czego zacząć i jakich słów użyć. Nic nie trzyma się kupy, nic nie jest realne, wszystko jest sztuczne i wymuszone. Masz dobry pomysł, ciekawy, ale wykonanie jest o wiele gorsze. Mógłby z tego powstać niezły kryminał, ba, nawet może być ta Twoja fantastyka (chociaż jak na razie jedynie ocierasz się o nią nieśmiało), ale litości — Zoe jest tak naiwna, tak dziecinna i gdyby była facetem, to powiedziałabym, że nie myśli mózgiem, tylko sama-wiesz-czym. Facet ją porwał, a ona w tydzień zapomniała o rodzinie, przyjaciołach i chłopaku (a tak zarzekała się, że go kocha nad życie) i pokochała porywacza. Nie wiem, czy wiesz, takie zbliżenie się do oprawcy i celowe pozostawanie przy nim zamiast ucieczki ma swoją nazwę w psychologi. Jest to syndrom sztokholmski. Mamy tylko jeden problem — z pewnością nie pojawia się on tydzień po uprowadzeniu. Reszta postaci także nie zachwyca. Noah jest porywaczem-superbohaterem, matka jasnowidzem, ojciec to tatuś roku (nie ma to jak twierdzić, że córka nie żyje i leży w rowie kilka dni po jej zaginięciu)... Nie będę dalej wymieniać.
Pozornie dzieje się dużo i chyba właśnie dlatego nie umiem stwierdzić, o czym jest Twoje opowiadanie. Poruszasz za dużo wątków, rozwodzisz się nad niepotrzebnymi, a ważniejsze zostawiasz. Co jest głównym wątkiem? Ani nie poszukiwanie Zoe, ani nie porwanie, ani nawet nie wzbudzanie miłości w Zoe przez Noaha do niego. Wszystko po trochu a w efekcie nic konkretnego.
Nie ma żadnego wątku, który podkręcałby akcję, nie ma żadnego efektu zaskoczenia. Jest monotonnie — ciągle o tym, że Zoe albo nie kocha, albo kocha, ciągle o tym, że pani Smith i przyjaciele Zoe jej szukają, a ojciec nie. A gdzie jest policja w tym wszystkim? Śpi? Je pączki?
Jedyne, co mogę Ci doradzić to zaczęcie od nowa. Przyda Ci się wyróżnienie jednego wątku, który będzie osią opowiadania, a także wymyślenie postaci jeszcze raz. Weź kartkę i zapisz sobie, jacy są. Zadaj im pytania. Porozmawiaj z nimi. One mają być żywymi ludźmi, mają siedzieć mi za ramieniem i czytać razem ze mną. Jak na razie są tylko papierowe, nijakie, różne same w sobie. I zainteresuj się przypadkami porwań. Zdecydowałaś się na opowiadanie niejako z motywem kryminalnym, więc musisz coś o tym wiedzieć.
Ma się zrobić naturalnie. Chcę myśleć o tych wydarzeniach, jakbym usiadła o 17.00 przed telewizorem i obejrzała teleexpress. Zoe Smith, lat osiemnaście, mieszkanka Londynu zaginęła. Jej samochód został znaleziony na obrzeżach miasta. Policja wszczęła śledztwo, a także bada zależności pomiędzy zaginioną a wcześniejszymi morderstwami, które wstrząsnęły Londynem. Przypuszcza się, że sprawcą jest ta sama osoba. I tyle wie policja, tyle wiedzą rodzice Zoe, przyjaciele, nauczyciele i tyle wiem ja. Kropka. A to co dzieje się z perspektywy Zoe wie Zoe, Noah i inni. Kropka. Musisz oddzielić te perspektywy grubą kreską.
Jeśli chodzi o styl — dialogi wypadają różnie. Ale im można dużo wybaczyć, one maja być takie, jak język mówiony. Jednak piszesz w narracji pierwszoosobowej. To jest dosyć kłopotliwe. Robisz coś najgorszego, co może być. Piszesz tak, jakbyś mówiła. Nieskładnie, bez porządku, z licznymi wtrąceniami i powtórzeniami. To jest narracja, Zoe nie może opowiadać czytelnikowi wydarzeń tak, jak opowiadałaby kolegom w szkole.
Cóż... Dużo pracy przed Tobą.

 13/40

4. Poprawność

Po numerze rozdziału — kropka. Jest to liczebnik porządkowy.
I może ciutkę większe akapity?

Prolog

"Tylko miłość do nich sprawiała, że nie poddawałam się."
Szyk: się nie poddawałam.

"Próbowałam podnieść się, ale moje ciało odmówiło posłuszeństwa."
Szyk: się podnieść.

"Czekałam, z walącym sercem w piersi."
Bez przecinka.

"To wszystko trwało parę sekund, ale dla mnie była to wieczność."
Bez pierwszego "to".

"Otworzyłam, jednak ze zdziwienia oczy, kiedy zamiast usłyszeć JEGO przerażający głos, poczułam usta na swoim policzku."
Bez pierwszego przecinka.

"Odwróciłam się w do niego."
Bez "w".

"Patrząc, jak zahipnotyzowana, w JEGO chłodne, niebieskie oczy, odpłynęłam w nicość."
Bez dwóch pierwszych przecinków. Teoretycznie można byłoby to potraktować jako wtrącenie, ale w praktyce raczej nie zrobi się tam pauzy. Powiedz sobie to zdanie na głos i zobacz, w którym miejscu zrobisz krótką przerwę.

Rozdział 1.

"Poruszyłam dłońmi i nogami, na szczęście nic nie miałam złamanego."
Z kosmetycznych spraw — zamiast przecinka dałabym średnik.
Nie miałam złamanego czego? Niczego.
Zdanie będzie brzmiało: "Poruszyłam dłońmi i nogami; na szczęście niczego nie miałam złamanego."

"Byłam w stodole. Rozejrzałam się (przecinek) szukając niebieskookiego mężczyznę, ale nigdzie go nie było."
Szukając kogo? Mężczyzny. 
Propozycja: "Byłam w stodole. Rozejrzałam się, szukając niebieskookiego mężczyzny, ale nigdzie bo nie zauważyłam/widziałam/znalazłam."

"Nie miałam bladego pojęcia, dlaczego mnie nie zabił, tak jak i inne dziewczyny, ale wiedziałam jedno, nie wróżyło to nic dobrego."
Kogo nie zabił? Innych dziewczyn.
Nie wróżyło to czego? Niczego.

"Gdy natrafiłam na ścianę (przecinek) przylgnęłam do niej, jakbym miała w niej zniknąć."

"Był przystojny, nawet bardzo, ale fakt, że zostałam przez niego porwana (przecinek) zmieniał wszystko."

"Nie odzywałam się (przecinek) dopóki nie zrobił małego kroku w moją stroną."
W moją stronę.


"- Nie podchodź - krzyknęłam stanowczym głosem."
Skoro krzyknęła to może wykrzyknik?

"Po kilku minutach milczenia, usiadł na ziemi."
Bez przecinka.

"Siedzieliśmy tak bardzo długo, nawet minęła burza, a na dworze zrobiło się jasno, ale nic to nie zmieniło."
Niczego to nie zmieniło.

"Byłam zmęczona, jednak nie potrafiłam usnąć w jego towarzystwie, właściwie nic nie mogłam zrobić przy nim."
Niczego.

"Po paru godzinach, cisza stawała się dla mnie nie do zniesienia."
Bez przecinka.

"- Kim jesteś i czego chcesz ode mnie - spytałam (przecinek) patrząc mu prosto w oczy."
Znak zapytania.

"Zamurowało mnie, dosłownie."
No to mamy problem. I zamurowaną bohaterkę.

"Przez parę sekund przetrawiałam tą «wesołą nowinę»."
Tę wesołą nowinę.

"- Zwariowałeś - krzyknęłam, o wiele za głośno."
Wykrzyknik. Bez przecinka.

"Był opanowany, czego nie można było powiedzieć o mnie."

"- Żebym dobrze zrozumiała (kropka) - (Duża litera) odwróciłam się w jego stronę, by mieć lepszy kontakt wzrokowy. - Zabijałeś nastolatki, tylko po to, by znaleźć sobie dziewczynę."

"- Jesteś psychopatą - wrzasnęłam na całe gardło. - Pozbawiasz ludzi życia, tylko po to, by znaleźć szczęście."
Wykrzyknik.

"Zatrzymałam się dopiero (przecinek) gdy usłyszałam głos Noaha."

"- Na twoim miejscu zostałbym tu, chyba że chcesz (przecinek) bym pozbawił życia ludzi tobie bliskich."

"Był do tego zdolny, już to udowodnił (przecinek) zabijając te wszystkie dziewczyny."

"Patrzył na mnie tymi swoimi chłodnymi oczami, z których nic nie potrafiłam odczytać."
Tymi swoimi? To jest w ogóle niepotrzebne.
Niczego nie potrafiłam odczytać.

"- To jest akurat niemożliwe. Nienawidzę cię (przecinek) Noah, zabrałeś mi wszystko (przecinek) na czym mi zależało i potrzeba cudu, by to zmienić - odpowiedziałam, wkładając w to mnóstwo serca, chciałam (przecinek) by te słowa zabolały go najmocniej jak się dało."
 Można to podzielić na kilka zdań, tak chyba będzie lepiej:
— To jest akurat niemożliwe. Nienawidzę cię, Noah. Zabrałeś mi wszystko, na czym mi zależało i potrzeba cudu, by to zmienić — odpowiedziałam, wkładając w to mnóstwo serca. Chciałam, by te słowa zabolały go najmocniej jak się dało.

"Jak zawsze podczas posiłku (przecinek) oboje opowiadali (przecinek) jak im minął dzień."

"- O co chodzi, Marie - spytał Donald, przerywając swoją opowieść."
Znak zapytania, jeżeli pyta.

"- Powinniśmy to sprawdzić, Saro - odparł Donald (przecinek) wstając. - Jeśli coś się stało..."

"Dlatego też, gdy jego dziewczyna nie pojawiła się na umówione spotkanie (przecinek) zaczął się o nią martwić."

"- Dobry wieczór, państwo Smith - powiedział Troy (przecinek) gdy zauważył rodziców Zoe."

"- Chcesz powiedzieć, że kazałeś mojej córce włóczyć się po lesie, gdy po okolicy grasuje ten psychopata - krzyknął Donald, a Troy skulił się ze strachu."
Wykrzyknik? Znak zapytania? Gdzie jest jakakolwiek interpunkcja oprócz przecinków?

"- O co chodzi (przecinek) panowie - spytał Donald."
Znak zapytania.

Rozdział 2.

"Próbowałam, (bez przecinka) jak najmniej czasu, (bez przecinka) spędzać z Noahem, ale było to dość trudne, będąc z nim w jednym pomieszczeniu, jedynie ze stosem siana pośrodku."

"Nie miałam prywatności, byłam osaczana przez mrocznego mężczyznę, który więził mnie wbrew swojej woli, a do tego, jak na złość, dzień w dzień była burza." 
A nie raczej wbrew "mojej" woli?

"Wszystko zmieniło się czwartego dnia, kiedy to, po raz pierwszy, Noah zostawił mnie samą w stodole."
No to może czwartek...?

"Zostałam sama, mogłam rozejrzeć się po okolicy, a za mną nie szedł jak cień, (bez przecinka) mój porywacz."

"Nie poznawałam okolicy, która, tak apropo, była wielkim dużym polem uprawnym."
À propos, nie apropo. Poza tym w ogóle wykasowałabym to, to narracja, a nie dialog, takie wtrącenia typowe dla języka mówionego nie są potrzebne.

"Czy tego chciałam, czy też nie, moje życie zmieniło się."
Fajny rym. 
Moje życie się zmieniło.

"Nie miałam pojęcia, czy kiedykolwiek, (bez przecinka) zobaczę jeszcze moich rodziców, Troya i moich przyjaciół Mayę- (spacja przed myślnikiem) niesamowitą dziewczynę z hinduską krwią, Rachel- (spacja przed myślnikiem) osobę, dla której moda jest najważniejsza i Scotta, a właściwie Back'a- (jak poprzednio) szalonego skejta, a także najlepszego przyjaciela Troya."
Zaznaczone "moich" niepotrzebne.

"Tęskniłam za nimi, dzień w dzień, (bez przecinka) ta tęsknota stawała się większa."

"Żałowałam, że nie miałam przy sobie ich zdjęć, nie chciałam, za żadne skarby, zapomnieć ich twarzy."
To nie jest wtrącenie, więc nie trzeba oddzielać tego przecinkami.

"Co prawda, Noah zabijał wszystkie dziewczyny, (bez przecinka) przede mną, ale mnie ocalił."

"Dopiero, po chwili do moich uszu, dobiegł głos silnika."
 To również nie jest wtrącenie, więc przecinki zbędne.

"Na tym wielkim polu, pojawił się traktor i przez moment, nie mogłam przestać się cieszyć."
"Tym" i wszystkie przecinki zbędne.

"Może ten ktoś, (bez przecinka) mógł mi pomóc wsadzić TEGO PSYCHOPATĘ do więzienia."

"Machałam rękoma, (bez przecinka) jak szalona, byleby mnie tylko zauważono."
"Po tym, (bez przecinka) jak rodzice Zoe dowiedzieli się o zaginięciu córki, w ich domu diametralnie się zmieniło."

"Teraz wszyscy ucichli, jakby to osoba Zoe, (bez przecinka) nadawała temu wszystkiemu rozpęd."

"Czwartego dnia po zniknięciu córki, (bez przecinka) państwo Smith jedli śniadanie."

"- Nie rozumiem, po co zamieszczają zdjęcie Zoe w gazecie, skoro ona pewnie leży gdzieś w rowie, (bez przecinka) zabita przez tego psychopatę - powiedział Donald (przecinek) rzucając gazetę na stół." 

" On zaś, po przykrej nowinie, wdał się w wir pracy, próbując myśleć jak najmniej o tym wszystkim."
To nie jest wtrącenie.

"Chciał cierpieć, jak najmniej, dlatego zaprzestał prób odnalezienia córki, a raczej jej ciała."
 To nie jest wtrącenie.

"- Jakbyś nie zauważyła, została porwana przez psychopatę, który nie zostawił nikogo przy życiu, uważasz, że naszej córce je darował (znak zapytania) - Donald mówił podniesionym głosem, nie rozumiał, po co się w to wszystko zagłębiać. - Powiedz mi, czy naprawdę chcesz cierpieć, bo Zoe nie żyje! (znak zapytania)"

"Płakała dopóty, dopóki nie usłyszała trzaśnięcia drzwi frontowych, które oznaczało, że jej mąż, (bez przecinka) właśnie wyszedł."

"Troy, (bez przecinka) po raz pierwszy widział, jak ojciec Zoe płacze."

"- A jak mam się czuć, twoim zdaniem.(znak zapytania) Pozwoliłem na to, po części sam uśmierciłem Zoe."

"- Wierzysz w to. (znak zapytania) Ten psychopata, żadnej dziewczyny nie ocalił."
Szyk: Ten psychopata nie ocalił żadnej dziewczyny.

"- Zgoda, daj mi pięć minut - powiedział (tutaj przecinek, nie tam dalej) ruszając, w stronę łazienki."

"Leżałam w ciepłym łóżku, w jakiejś sypialni. Wstałam z łóżka, pod moim ciężarem zaskrzypiała podłoga."

"Zawsze byłam ciekawska, a teraz mogła mnie ona uśmiercić, nie wiedziałam co może mnie spotkać w tym miejscu."
Kto mógł uśmiercić?

"Przyglądałam się właśnie portretowi nieznajomemu mężczyzny, gdy usłyszałam jakiś hałas dochodzącego z dołu."
Przyglądałam się właśnie portretowi nieznajomego mężczyzny, gdy usłyszałam hałas dochodzący z dołu.

Rozdział 5.

"Usiadłam na parapecie przed oknem, księżyc oświetlał, srebrnym światłem, ogród."
To nie jest wtrącenie.
"Za to Maya strasznie się bała, płakała, gdy została sama."
Strasznie się bała? A może "bardzo" zamiast "strasznie"?
"Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami, (bez przecinka) po dziś dzień i choć jesteśmy różne, kocham ją jak siostrę."
"Maya zawsze zachowywała się jak "duże dziecko", wszystko brała pod uwagę przez pryzmat uczuć, często się wzruszała i chyba dlatego w szkole uważano ją za dziecko."
Raczej wątpię, że można brać coś pod uwagę przez pryzmat uczuć. Przez pryzmat czegokolwiek się patrzy. 

"Na szczęście Mayę nie obchodziło, co inni myślą o niej i zawsze ją przez to podziwiałam."
 Podziwia się kogoś za coś, nie przez coś.
Szyk: co myślą o niej inni.

"Razem z Mayą poznaliśmy ją dużo, dużo później."
 Poznałyśmy, skoro same dziewczyny.

"Miałyśmy wtedy po czternaście lat i chodziliśmy do gimnazjum, Rachel przyjechała z Nowego Jorku."
Chodziłyśmy.

"Pod tym wszystkim, (bez przecinka) kryje się osoba o wrażliwym sercu, gotowa dla swoich przyjaciół zrobić wszystko, niewiele ludzi ją taką poznało i na pewno nie wiele pozna."

"Miałam do zrobienia referat (z) historii, dlatego po zajęciach poszłam do szkolnej biblioteki."

"Czekałam jak coś powie, bo mi zabrakło języka w gębie, ale przez dłuższą chwilę mierzyliśmy siebie wzrokiem."
Aż coś powie.

"- Mam referat do zrobienia o historii Anglii, więc jestem przygotowana na nocowanie tutaj."
Szyk: Mam referat o historii Anglii do zrobienia.

"Może Troy nie był idealny, ale go kochałam, nadal kocham i nie chcę go przekreślać, bo tak mi karze Noah."
Każe.

"I, (bez przecinka) mimo że mnie nie było w domu, doskonale wiedziałam, co się w nim dzieje."
Szyk: I mimo że nie było mnie w domu.
"Mama na pewno porusza niebo i ziemię, by mnie znaleźć, nie zważała na to, co mówią fakty, a one same wskazywały na to, że nie żyję."
Zdecyduj się na jeden czas.Najlepiej przeszły.

"Powiedzieli, że jakiś pijany kierowca jest odpowiedzialny za wypadek i, (bez przecinka) że będzie wytaczany przeciw niemu proces."


"Tata nawet nie chciał brać w tym udział, a kiedy spytałam go dlaczego powiedział [...]"
Nie chciał brać czego? Udziału.

"- Tak - powiedzieliśmy to z mamą równocześnie."
Powiedziałyśmy.

"Nic bez Zoe nie mogło być takie samo, to właśnie ona nadawała sens życia, (bez przecinka) Sarze."

"Skinęła jedynie głową i nic nie mówiąc (przecinek) położyła się."

"Donald spojrzał w niebo, tuż przed zasunięciem zasłon usłyszał cichy głos swojej córki, zgonił to, (bez przecinka) jednak na senność, nie wierząc w magię, która na moment go ogarnęła."

Rozdział 7. 

Dlaczego ten rozdział jest wyśrodkowany...?

" - Och (przecinek) kochanie, taka jest prawda, jesteś mi przeznaczony i w końcu to przyznasz, połączył nas razem Lucyfer i nikt nie może między nami stanąć, nawet ta smarkula (kropka) - Patricia usiadła na krześle i założyła nogę na nogę."

"- Jedyną osobą, która jest mi przeznaczona (przecinek) jest Zoe i żaden Lucyfer nie ma tu nic do gadania (kropka) - Noah pogroził jej palcem, co wywołało u Patrici falę śmiechu."

"- Wynoś się! - głos Noaha rozniósł się po całym ogrodzie. - Wynoś się (przecinek) inaczej poznasz mój gniew."

"Po raz pierwszy od dnia zniknięcia Zoe, (bez przecinka) czuła się szczęśliwa, znalazła coś, co być może przybliży ją do córki."

"Od razu po znalezieniu materiału, (bez przecinka) zawiozła go do sprawdzenia do znajomego chemika, teraz mogła jedynie czekać, ale tym razem miała nadzieję, która pozwalała jej normalnie funkcjonować."

"- Don, wiem, że to nieprawdopodobne, że wszystko wskazuje na to, że Zoe została zamordowana, ale ja w to nie wierzę i nie karz mi zrezygnować z moich poszukiwań, bo tego nie zrobię. Ona żyje, ja to czuję."
Każ. Od kazać. "Karz" byłoby od karać. 

"- Noah, nigdy nie przyjdzie pora na wyznanie największego swojego sekretu."
Szyk: swojego największego sekretu.
"Była zazdrosna, ogromnie, ale wiedziała, że nigdy nie było jej dane być z nim."
Szyk: nie było jej dane z nim być.
"Ona była czarodziejką, (bez przecinka) królewskiego pochodzenia, a Noah musiał walczyć o przetrwanie swojej ludzkiej natury, dlatego poszukiwał ukochanej, tylko miłość mogła go uwolnić od drzemiącej w nim klątwy."

"Usiadła na skraju łóżka i dotknęła klatkę piersiową Zoe, wokół jej dłoni pojawiła się niebieska poświata, która sprawiła, że z twarzy dziewczyny zniknął wyraz bólu."
Dotknęła klatki piersiowej.
"Zaśmiała się w duchu, zdając sobie sprawę, że zrobiła to tylko dlatego, że kochała Noaha, nikomu innemu, (bez przecinka) by tego nie zaproponowała."
"Chwyciła swój naszyjnik w kształcie gwiazdy i nakłuła swój palec na jednym z pięciu ostrych końców. Na czole dziewczyny swoją krwią namalowała znak pentagramu i wyszeptała po łacińsku:"
Zaimki niepotrzebne. Przecież wiadomo, że nie Zenka spod Biedronki.
Poza tym "po łacinie".

"Zrobiła (przecinek) o co prosił Noah (przecinek) teraz mogła odejść, ale z jakiegoś powodu została, chciała z nim porozmawiać, musiała poznać odpowiedzi na nurtujące ją pytania."

"Westchnął, widząc te wielkie przepełnione smutkiem oczy, znał uczucia Seren względem niego, ale nie odwzajemniał jej uczuć, teraz to wiedział, ale żeby się o tym przekonać, musiał ją pocałować i właśnie to zrobił podczas ich ostatniego spotkania, zachował się jak świnia, ale tylko tak mógł poznać prawdę."


Podziel to jakoś, bo ja nawet nie wiem, o co chodzi w tym zdaniu.

"- Noah, kto to jest i, (bez przecinka) co się tu dzieje?"

Rozdział 9.

"W jego kącie stał nie kto inny jak jego ojciec, Brennan. Ostatnio coraz częściej pojawiał się w tym zamku i Noahowi to nie odpowiadało, nienawidził swojego ojca, najlepiej mógł on w ogóle nie istnieć. Jednakże teraz twarz jego ojca sprawiła, że postanowił go wysłuchać."

"— Kogo? — Noah naciągnął na siebie T-shirt i spojrzał na ojca ze wściekłością, (proponowałabym "który", bo bez tego wychodzi, że Noah obiecał pomagać, nie ojciec) obiecał mu pomagać, a wyszło tak jak zawsze. — Możesz odpowiedzieć, czy to za ciężkie pytanie jak dla ciebie. (znak zapytania)"

"— Porwała Mayę Johns, przyjaciółkę twojej wybranki. Obawiam się, że tak Patricia chce zmusić ją do popełnienia zabójstwa."
Z dalszego kontekstu wynika, że to Zoe miała się zabić, więc to zdanie kuleje, bo wskazuje na Mayę. 

"Dojże ta dziewucha żyła, to jeszcze uratował ją Noah, a jej zdobycz została razem z nimi."

"— Przyszedłeś mnie uwięzić? — spytała radosnym głosem. — Śmiało (przecinek) zabierz mnie do swojej nory. Nie martw się, stamtąd również ucieknę."

"— Nie zabiorę cię do siebie, lecz do swojego brata — powiedział surowym tonem. — On mi kazał ciebie śledzić."
Szyk: On kazał mi cię śledzić.

"Był najokrutniejszy z ich rasy, mógł torturować ją tak długo jak chciał, a znając Elijahę to mogło trwać wieki."
Elijaha.

"— Czyli jesteś i porywaczem, (bez przecinka) i podglądaczem. Super!"


"— Zgoda, przystaję na twoją propozycję. — Usłyszałam w odpowiedzi."
Z tego co wiem, to nadal pozostaje kwestią sporną. Nota odautorska zaczyna się małą literą, a dialog nie kończy kropką, gdy nota odautorska ma czasownik związany z dialogiem, tj. z mówieniem czegoś, np.: krzyknął, powiedział, warknął. Jeśli chodzi o "usłyszeć" — nie jest to czasownik mówiący o mówieniu, ale o słyszeniu, jednak logicznym jest, że żeby coś usłyszeć, trzeba coś powiedzieć...
Reasumując dialog według mnie powinien wyglądać tak:
— Zgoda, przystaję na twoją propozycję — usłyszałam w odpowiedzi. 
" — Jak się czujesz? — spytał dziewczyny."
Spytał kogo? co? Dziewczynę.

"— Z tego, (bez przecinka) co wiem (przecinek bądź myślnik) zemdlałaś i ktoś przywiózł cię tutaj, do szpitala."

"— To... To nie możliwe... Musiało ci się przewidzieć. — Troy nie dopuszczał takiej myśli do siebie, Zoe przecież została porwana."
"Niemożliwe" łącznie. Przywidzieć.

Poprawność — temat rzeka. 
Nie masz pojęcia o interpunkcji. Wstawiasz przecinki gdzie popadnie, bez żadnych zasad. Brakuje Ci podstawowej wiedzy, której nie zdobędziesz inaczej, niż po prostu jej wkuwajac. Nie zawsze, ale da się także wstawiać przecinki "na wyczucie". Przeczytaj zdanie na głos i zwróć uwagę, gdzie robisz krótką pauzę. Zazwyczaj ludzie robią to intuicyjnie. 
Błąd ortograficzny zdarzył Ci się raz, a właściwie dwa, ale przy tym samym słowie. Jest w porządku. 
Robisz masę powtórzeń. Tutaj także pomoże czytanie na głos. 
Źle odmieniasz słowa. Jeszcze nie spotkałam się z taką ilością błędów tego typu. Zadawaj pytania. Ania zobaczyła — kogo? co? biernik — Zosię. Tomek zszedł po — kim? czym? miejscownik — schodach.
Twoje zdania mają zły szyk. I tutaj może Ci pomóc wspomniane czytanie na głos, bo to się po prostu słyszy, czy coś "brzmi" czy nie. 
Kilka razy użyłaś słów brzmiących podobnie do innych, ale mających zupełnie inne znaczenie. To co zapamiętałam — przewidzieć zamiast przywidzieć. Przewidzieć można przyszłość, inaczej przepowiedzieć, przywidzieć wskazuje na złudzenie wzrokowe.
Piszesz niechlujnie. Nie sprawdzasz rozdziału przed opublikowaniem, prawda? Powinnaś. Trzy razy. Twoje opowiadanie świadczy o Tobie. Co mam o Tobie pomyśleć, kiedy serwujesz mi taką masę błędów? Błędów, które da się wyeliminować bez pomocy innych. 
Tak jak przy treści — czeka Cię dużo pracy. Masz duże braki w podstawowej wiedzy. Nie chciałabym Cię tutaj oceniać pod takim kątem, ale przyznam, że zamurowało mnie, gdy dowiedziałam się, że masz dwadzieścia lat. Dawałam Ci maksymalnie czternaście, patrząc na te błędy. To chyba pokazuje ich ogrom.

5/20


5. Ramki

O autorce — miło i zwięźle. Nic dodać, nic ująć.
Spis treści — zostaw to, a wyrzuć archiwum. To jest o wiele wygodniejsze.
Fabuła — w porządku. Ciekawy trailer, chociaż nie lubię takich rzeczy.
Bohaterowie moimi oczami — pamiętasz, jak na samym początku pisałam, że wiem, co mi się nie spodoba? To jest właśnie to. Nie trawię i nie rozumiem czegoś takiego. Specjalnie nie wchodziłam w to, zanim nie przeczytałam, żeby sobie nie psuć obrazu w głowie. Jeśli autor musi posuwać się do wklejania zdjęć (jeśli to są znane osoby, tym gorzej) to jest to zły autor, bo nie potrafi za pomocą słów przedstawić bohatera. Taki autor właściwie nie powinien być autorem. Zdjęcia możesz zachować dla siebie, jeśli Ci tak łatwiej, ale nie publikuj ich. Ja chcę mieć bohaterów własnymi oczami, nie Twoimi, za to "skonstruowanych" Twoimi słowami.
Polecane, spam i inne bajery — okej.

4/5

6. Punkty dodatkowe.

Brak.

Zdobyłaś: 41/89 punktów
Ocena: dopuszczający (2)

Czeka Cię dużo pracy, jeśli chcesz, żeby coś z Tego wyszło. Dużo czytaj i dowiedz się więcej o przecinku, a będzie to dobry pierwszy krok. Życzę wytrwałości i weny.

3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ocenę. Co prawda nie ze wszystkim się zgadzam, ale nie mam zamiaru na ten temat pisać. Jeśli chodzi o błędy powiem tylko, że to pierwsze opowiadanie, które udostępniłam publicznie, od zawsze pisałam "dla siebie" i nikomu tego nie pokazywałam, więc się nie dziwię, że błędów jest mnóstwo (cały czas nad nimi pracuję!).
      Jeszcze raz dziękuję za ocenę.
      Pozdrawiam.

      Usuń